Po kolejnym udanym roku na rynkach akcji wchodzimy w czwarty rok hossy, który rządzi się swoimi prawami. Jedno jest pewne – zapowiada się „ciekawy” okres, zarówno w pozytywnym, jak i w negatywnym tego słowa znaczeniu. Naszym zdaniem hossa na Wall Street w 2026 roku nie skończy się, choć należy spodziewać się okresów znacznie głębszych korekt w porównaniu z rokiem poprzednim. Takie epizody zmienności powinny być jednak traktowane jako potencjalne okazje zakupowe. Głównymi argumentami przemawiającymi za tą tezą są: utrzymujące się dwucyfrowe tempo wzrostu zysków spółek, solidny wzrost PKB oraz sprzyjająca polityka Rezerwy Federalnej.

Inwestorzy bardzo uważnie obserwują kondycję spółek odgrywających kluczową rolę w rewolucji AI. Dowodem na to jest chociażby krytyczne podejście rynku do spółek Oracle oraz Broadcom, które w poprzednim kwartale zostały stanowczo ukarane za potknięcia wynikowe. Trudno mówić o pompowaniu „bańki AI” w sytuacji, gdy powszechna jest świadomość potencjalnych ryzyk. Zgodnie z prognozami FactSet spółki technologiczne w indeksie S&P 500 poprawią w tym roku zysk na akcję o 25–30 proc. Zatem wyceny są wprawdzie wymagające, jednak w dużym stopniu uzasadnione przez dynamikę wyników.

Nie zmienia to faktu, że w czwartym roku hossy inwestorzy coraz częściej mogą poszukiwać alternatywnych segmentów rynku, charakteryzujących się bardziej umiarkowanymi wycenami i solidnymi perspektywami wynikowymi. W najbliższych latach istotnym zjawiskiem będzie zawężanie się różnicy w dynamice wzrostu zysków pomiędzy siedmioma największymi spółkami a pozostałymi komponentami indeksu S&P 500. Podczas gdy w latach 2023–2024, gdy indeks był w dużej mierze napędzany przez „Wspaniałą Siódemkę”, różnica ta przekraczała 20 pkt. proc., według prognoz w 2027 roku może ona spaść do około 5 pkt. proc.

Naturalnym beneficjentem rozszerzania się hossy powinien być segment małych i średnich spółek w USA. Choć w poprzednich latach często widziano je w roli „czarnego konia”, brak poprawy wyników stanowił istotną barierę dla trwałych wzrostów. Zdaniem analityków Goldman Sachs rok 2026 może okazać się pod tym względem przełomowy, a zagregowana dynamika zysków spółek z indeksu Russell 2000 ma wyraźnie przekroczyć 50 proc.

Wracając do tematu korekt, stosowane przez nas modele predykcyjne wskazują, że w pierwszym kwartale prawdopodobieństwo spadku przekraczającego 10 proc. pozostaje relatywnie niskie. W oparciu o dostępne dane szacujemy, że w pierwszych trzech miesiącach 2026 roku indeks S&P 500 może zyskać około 3,5 proc. Wiele wskazuje więc na to, że inwestorzy oczekujący na głębszą przecenę będą musieli nieco uzbroić się w cierpliwość.