- Dziś mamy spadki rentowności rzędu 5-7 punktów bazowych, które sprowadzają się do ogólnej poprawy nastrojów na rynkach, czyli mocniejszego złotego i rosnącej giełdy. Po ostatnich wzrostach rzędu 25-30 punktów bazowych, był to ruch oczekiwany - powiedział dealer długu w Banku BPH, Piotr Żółtowski. - W kontekście tego, że tegoroczny deficyt może być lepszy niż oczekiwano, to mogło być za dużo, więc wczorajszy i dzisiejszy dzień przyniosły odreagowanie, pytanie, czy też nie za mocne - dodał.
Dodatkowo rynek długu wzmocniły wypowiedzi szefa departamentu długu w Ministerstwie Finansów [link=http://www.parkiet.com/artykul/7,849933_Problemem_nie_bedzie_finansowanie_deficytu__ale_struktura_dlugu.html]Piotra Marczaka[/link], wywiadzie dla Gazety Giełdy Parkiet, który nie wykluczył zawieszenia sprzedaży długoterminowych obligacji na aukcjach do końca roku.
Ponadto w środę MF odkupiło na aukcji bony skarbowe o wartości nominalnej 44,46 miliona złotych wobec zaoferowanych do odkupu papierów za 5,92 miliarda. Mimo, że inwestorzy pokazali, że nie chcą pozbywać się papierów krótkoterminowych, MF nie zrezygnuje z kolejnych wykupów.
Złoty umocnił się o kilka groszy w ciągu nocy z wtorku na środę, a w trakcie sesji był stabilny.
O godzinie 10.18 euro kosztowało 4,1350 złotego, czyli o 0,6 procent mniej niż na wtorkowym zamknięciu, a dolar 2,8135 złotego - o 1,3 procent mniej niż we wtorek. - Widać, że jest przewaga optymistycznego myślenia i presja na mocniejszego złotego jest większa niż ruchy osłabiające, ale biorąc pod uwagę skalę wahań są to rzeczy słabo zauważalne - powiedział dealer walutowy ABN Amro, Sylwester Brzeczkowski.
- O wartości złotego w znacznej mierze decydują nastroje globalne, więc najważniejsze rzeczy to przyzwoite dane ze Stanów Zjednoczonych wczoraj i dziś. Nie jest wykluczone, że w najbliższych dniach znów będziemy na poziomie 4,10 złotego za euro.
Szef Fed, Ben Bernanke, powiedział we wtorek, że recesja w USA najprawdopodobniej się skończyła, ale ożywienie gospodarki może być powolne.
Wskaźnik inflacji w USA wyniósł w sierpniu minus 1,5 procent rok do roku wobec minus 2,1 procent w lipcu, podał w środę Departament Pracy. Analitycy oczekiwali, że wyniesie on minus 1,7 procent.
Z kolei produkcja przemysłowa w USA wzrosła w sierpniu o 0,8 procent miesiąc do miesiąca wobec wzrostu o 1,0 procent po korekcie miesiąc wcześniej, podał w środę zarząd Rezerwy Federalnej.