W środę na przetargu zamiany inwestorzy zamieniali obligacje z terminem wykupu ustalonym na przyszły rok na nowe, dłuższe serie.
Zainteresowanie taką operacją było warte blisko 15 mld zł, MF zdecydował się na oferty warte prawie 12 mld zł. Popyt rozłożył się dość równo pomiędzy papiery zmienno- i stałokuponowe. Pojawili się też chętni na obligacje inflacyjne, bo zarabianie na spadku stóp nie jest już, jak w ostatnich miesiącach, oczywistym wyborem. Seria IZ0831 oferuje kupon na poziomie 1,75 proc., ale również, w zależności od poziomu wskaźnika CPI, wzrost wartości kapitału. Jej aktualna wycena przyniesie wartość ponad obligacje stałokuponowe, jeśli inflacja wyniesie średnio przez 5 lat 2,80 proc. lub więcej. Relatywna wycena jest teraz mniej atrakcyjna niż kilka miesięcy temu, gdy dynamika cen spadała. Teraz inwestorzy zaczynają wierzyć, że dezinflacja dobiega końca. Trudno się temu dziwić, bo nominalnie gospodarka rośnie o ponad 6 proc., a obniżone stopy procentowe będą ją dodatkowo wzmacniać. Razem z rekordową skalą wydatków publicznych to mieszanka, która może podbijać presję inflacyjną. Do tego dochodzą niesłabnące napięcia geopolityczne i potencjał dla dalszego wzrostu cen surowców przemysłowych, w szczególności tych wykorzystywanych w energetyce i obronności. W ramach nowego aktu globalnych tarć, prezydent Trump zablokował transport ropy naftowej z Wenezueli. Cena odmiany crude – ważnej z punktu widzenia Chin – rosła o prawie 3 proc. Lepszy jakościowo brent drożał trochę wolniej.