Przypomnijmy, że w czerwcu MF sprzedało obligacje oszczędnościowe za 14,1 mld zł, a w lipcu – według szacunków Obligacje.pl – kwota ta może być o 20–30 proc. niższa. Nawet jeśli tak się stanie, 10 mld zł pozyskanych od inwestorów indywidualnych jest kwotą kolosalną na nasze warunki. A mimo to resort finansów w sierpniu jeszcze podkręcił oprocentowanie. Zwykle takie działanie powinno zapalić przed inwestorami co najmniej żółtą lampkę. Historia rynku korporacyjnego pamięta jeszcze firmy, którym biznes szedł świetnie, ale oprocentowanie obligacji wciąż rosło i przyciągało kolejnych chętnych.

Ale to nie jest ten przypadek.

Poniekąd MF stało się ofiarą własnego sukcesu, a konkretnie wprowadzenia do sprzedaży obligacji rocznych i dwuletnich, których oprocentowanie równe jest stopie referencyjnej NBP (oprocentowanie dwulatek dodatkowo jest powiększone o 25 pkt baz. marży). Oprocentowanie to jest zmienne, aktualizowane co miesiąc na podstawie aktualnej stopy referencyjnej. Skoro więc NBP w lipcu podniósł stopy procentowe o 50 pkt baz., to oprocentowanie papierów już istniejących także wzrośnie o 50 pkt.

Czytaj więcej

Globalne delewarowanie już trwa. Dzięki inflacji, nie oszczędnościom

Teoretycznie MF mogłoby zmienić zasady i w ofercie sierpniowej sprzedawać obligacje roczne i dwuletnie na innych warunkach niż do tej pory, ale instrument istnieje zbyt krótko, by już teraz uciekać się do takich metod. Więc warunki dla nowych i istniejących obligacji są takie same – aktualna stopa referencyjna plus marża, przy papierach dwuletnich.

Skoro jednak wzrosło oprocentowanie obligacji rocznych do 6,5 proc., MF „musiało” poprawić także kupony dłuższych serii, z czym poradziło sobie w ten sposób, że trzyletnie obligacje mają teraz oprocentowanie stałe (6,5 proc.), a nie oparte o WIBOR, jak poprzednio. Do 6,5 proc. podniesione zostało także oprocentowanie obligacji czteroletnich w pierwszym roku inwestycji, a do 6,75 proc. dziesięcioletnich, także w pierwszym roku. W kolejnych latach oprocentowanie tych serii zależne będzie od wysokości wskaźnika inflacji ogłaszanego przez GUS za czerwiec (ostateczne dane znane będą w lipcu i doliczane do marży od sierpnia). Teoretycznie i w tym wypadku MF mogło pozostawić dotychczasowe kupony (6 proc. i 6,25 proc.) w pierwszym roku inwestycji, ale wówczas musiałoby się liczyć z tym, że inwestorzy przesuną swoje zainteresowanie na krótkie papiery (one i tak sprzedają się bardzo dobrze), podczas gdy intencją MF jest zapewne wydłużenie okresu zapadalności (choć każda seria obligacji oszczędnościowych i tak może zostać umorzona przed terminem na życzenie inwestora).

Jedyną serią, której oprocentowanie się nie zmieniło, są papiery trzymiesięczne. W ich przypadku kupon wynosi 3 proc., czyli mniej niż połowę tego, co płacą papiery roczne. Biorąc pod uwagę, że od rocznych i dwuletnich obligacji odsetki wypłacane są co miesiąc, obligacje trzymiesięczne straciły na atrakcyjności.

Najwyższe stawki płacą papiery sześcio- i 12-letnie, przeznaczone dla beneficjentów programu 500+. Dają one odpowiednio 6,7 proc. i 7 proc. w pierwszym roku i 1,5 1,75 pkt proc. marży ponad inflację w kolejnych latach.