Piątkowe notowania charakteryzują się dużą nerwowością. Negatywne zakończenie wczorajszej sesji na Wall Street spowodowało ponowną presję ze strony inwestorów chcących sprzedać akcje. Na uczestników rynku nie podziałały nawet dobre dane o poziomie inflacji w lutym. Ich znaczenie zostało przysłonięte pesymistycznymi wypowiedziami członków RPP oraz tym jak inflacja wpływa na budżet. Kolejny już dzień za gwiazdę sesji można uznać Optimus. Zwraca uwagę duży obrót akcjami tej spółki, efekt kilku transakcji tuż po rozpoczęciu notowań. Nadal rzuca się w oczy silna korelacja pomiędzy naszą giełdą a poziomem notowań kontraktów na amerykańskie indeksy. Dlatego właśnie, gdy przed południem sytuacja tam uległa pogorszeniu, nasz rynek podobnie jak pozostałe giełdy europejskie zaczął spadać. Nerwowa atmosfera wynika przede wszystkim z niepewności co do tego jakie dane makro napłyną z USA. Szczególnie ważny będzie poziom cen producentów, produkcja przemysłowa i wskaźnik nastrojów konsumenckich. Dane te z pewnością weźmie pod uwagę Fed, który obecnie jest nadzieją Wall Street. Póki co inflacja producentów okazała się dobra, choć zgodna z oczekiwaniami (PPI +0,1% i PPI core -0,3%).

Na naszym rynku warto odnotować ponowne osłabienie złotówki względem dolara (w relacji do euro nasz pieniądz umocnił się). Sytuacja ta wynika z tendencji globalnych, inwestorzy wyraźnie preferują "zielonego", ponieważ kupują amerykańskie obligacje. Wspólnej walucie zaszkodził również poziom inflacji w strefie euro. Jego wartość odsuwa w czasie decyzję o obniżce stóp przez ECB.

Cały bieżący tydzień (oprócz poniedziałku) przyniósł wprawdzie wyhamowanie silnej tendencji spadkowej, ale nadal trudno jest znaleźć informacje, które umożliwiłyby trwalsze odbicie. Po prostu brakuje pozytywnych wiadomości, które rynek mógłby zdyskontować. Potwierdza to również analiza techniczna.

Patryk Chycki

DOM MAKLERSKI BSK S.A.