Rynek przyjął informację o obniżeniu stóp procentowych o 100 punktów bazowych dość obojętnie, choć brak jakiejś szczególnej reakcji mógł wynikać z faktu, iż ceny większości akcji wyraźnie wzrosły jeszcze przed ogłoszeniem tej decyzji. Zwolennicy spiskowej teorii dziejów mogliby powiedzieć, że były przecieki. Najprawdopodobniej jednak rynek po prostu oczekiwał takiego obrotu sprawy, a niepewność na początku sesji wynikała raczej ze spadków w Eurolandzie i odpowiedniego przygotowania nastrojów przez media. Od dwóch dni prasa niemal na pierwszych stronach przedstawiała wyniki sondaży przeprowadzonych wśród analityków. Wynikało z nich, że Rada podczas tego posiedzenia raczej nie ruszy stóp. Ponieważ przed poprzednią obniżką było tak samo, można przyjąć, że i tym razem dmuchano na zimne. Wydaje się, że choć inwestorzy oczekiwali obniżki w takiej skali, to jednak zdają sobie sprawę, iż to ciągle jest za mało. Prawdopodobnie taka była przyczyna osłabienia w drugiej części sesji. Niewykluczone że ten pesymizm zaciąży również nad kolejnymi sesjami, co w połączeniu z wyraźniejszą przeceną za oceanem może dać bardzo nieprzyjemną mieszankę.
Dość interesujący jest (i nieco tajemniczy) wybór czasu ogłoszenia tak istotnej decyzji, jaką jest zmiana stóp procentowych. Pod wodzą nowego przewodniczącego RPP wydaje komunikaty w trakcie sesji. Może warto by wziąć przykład z amerykańskich kolegów i ustalić jedną konkretną godzinę, tak aby nie zaskakiwać uczestników rynku?
Paweł Hryniewicki
DM PENETRATOR