Nadal aktualny jest trend boczny, w jakim WIG20 przebywa od połowy marca. Wczorajsze zniżki na światowych parkietach nie spowodowały gwałtownych ruchów naszych inwestorów, choć na początku sesji mieliśmy do czynienia ze znacznym spadkiem indeksów. WIG20 otworzył się na poziomie 1372 pkt., by szybko spaść do 1360 pkt. Od tego momentu sytuacja zaczęła się poprawiać i w obecnej chwili ma on 1376 pkt., czyli około 1% mniej, niż na wczorajszym zamknięciu. Obroty nie są na razie duże i wynoszą niecałe 50 mln zł.
Taka skala spadu, jaka wystąpiła na wstępie notowań nie jest groźna dla trwania konsolidacji. Warto zauważyć, iż w ubiegły czwartek i miniony wtorek zniżki w ciągu dnia zatrzymały się na podobnym poziomie. To potwierdza, że trend boczny nabiera siły. To uprawnia do stwierdzenia, że wybicie w którąkolwiek ze stron będzie bardzo czytelnym i silnym sygnałem wejścia lub opuszczenia rynku.
Na razie takich wskazań jest brak, więc w dalszym ciągu pozostaje czekać i obserwować wydarzenia z boku. Warto skupić się na tym, co stanie się na zagranicznych rynkach. Wydaje się, że najprostszy potencjał wzrostu wynikający z czysto psychologicznej chęci odreagowania spadków mają one za sobą. Teraz zaczną się schody i dopiero teraz będzie można ocenić jaką siłą te rynki dysponują. Na razie nie ma powodów, by sądzić, iż wzrosty DJIA były czymś więcej, niż ruchem powrotnym do dna z połowy października ub.r. Ciekawe będzie, czy uda się na koniec tygodnia zamknąć notowania powyżej 9.800 pkt., które wyznaczają ograniczenie konsolidacji od dołu. W przypadku Nasdaq więcej powodów do optymizmu będzie po przebiciu się przez 2000 pkt.
Zobaczymy też, jaką decyzje podejmie dziś ECB w sprawie stóp procentowych. Ich obniżenie mogłoby stać się impulsem do dalszej poprawy koniunktury na europejskich parkietach.
Krzysztof Stępień