Ostatnie kilka sesji niewiele zmieniało średnioterminowy obraz rynku. W tym duchu przebiegała również wczorajsza sesja, na której tak naprawdę niewiele się działo. Najlepiej świadczy o tym skala obrotów, które wyniosły 170 mln zł. WIG20 nieznacznie spadł i oparł się o SK-45. To właśnie ta średnia wraz z dołkiem z 17 kwietnia i 50% zniesieniem ruchu wzrostowego z okresu 5-19 kwietnia stanowią najbliższe i ostatnie wsparcie, po przebiciu którego nie będzie można już mówić o możliwości kontynuacji kwietniowej fali zwyżek. Widać więc z tego, że ostatnie spadki, choć może bardziej rozciągnięte w czasie, niż głębokie, zdołały jednak doprowadzić indeks do bardzo newralgicznego miejsca z punktu widzenia średnioterminowego trendu. To wprowadza pewną nerwowość w zachowaniach inwestorów.
Jest ona tym bardziej uzasadniona, że sygnał sprzedaży wygenerował dzienny MACD. Znajduje się ona jednak minimalnie ponad poziomem zero, w czym obecna sytuacją bardzo przypomina tą z początku grudnia ubiegłego roku. Wtedy też MACD przeciął swoją średnią tuż ponad poziomem równowagi, którego jednak nie przekroczył. Zaraz potem zawrócił i kontynuował marsz w górę. Czy tak będzie i tym razem?
Obecna sytuacja WIG20 nie jest jednoznaczna, ale wydaje się, że jesteśmy coraz bliżej odpowiedzi na pytanie o kierunek koniunktury w najbliższych dniach zwłaszcza jeśli miałby to być kierunek południowy. Do tego potrzeba przebicia na zamknięciu poziomu 1407 pkt. i potwierdzenia tego faktu przez powrót poniżej 1401 pkt. Jestem skłonny przyjąć, że będzie to oznaczać wyraźne pogłębienie spadków. Wariant ewentualnych wzrostów jest trochę bardziej odległy w realizacji. Do tego potrzeba wybicia powyżej połowy czarnej świecy z 30 kwietnia, która znajduje się na wysokości 1457 pkt.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu