Na obecnym etapie rozwoju koniunktury na naszym rynku warto zastanowić się co spowodowało trwający nieprzerwanie od siedmiu dni spadek indeksów. Po pierwsze oczekiwania na korektę w USA. Po wczorajszym zachowaniu giełd w USA obawy te wydają się nie być bezpodstawne. Po drugie wysoki kurs złotego, który prawdopodobnie spowoduje w drugim półroczu pogorszenie eksportu i wzrost deficytu obrotów bieżących. Po trzecie zaś szereg negatywnych danych gospodarki Niemiec. Po poniedziałkowym spadku zamówień w przemyśle, opublikowany wczoraj marcowy spadek produkcji przemysłowej o 3,7% (spodziewano się - 1,1%) przechylił szalę doprowadzając do zanegowania pozytywnego technicznego układu ukształtowanego w kwietniu i spadek WIG20 poniżej 1.400 pkt.

Na obecną chwilę można założyć, że zmierzamy nieuchronnie do testowania lokalnego dna z 4 kwietnia, co dla WIG20 oznacza osiągnięcie poziomu 1.320 pkt. Cała nadzieja w tym, że twarde dno jest ?za nami?, a obecny spadek to nic innego jak gwałtowna korekta wcześniejszej zwyżki, która nie przekreśla dalszych wzrostów rynku w średnim terminie.

Prawdopodobnie dzisiejsza sesja nie będzie znacząco odbiegać od tego co obserwowaliśmy od kilku dni. Istotnymi informacjami mogącymi nieco ożywić inwestorów będzie decyzja Banku Anglii i Europejskiego Banku Centralnego odnośnie stóp procentowych. W pierwszym przypadku spodziewana jest kolejna obniżka, natomiast ECB niestety prawdopodobnie konsekwentnie uznana, że walka z inflacja to cel priorytetowy i nie obniży na dzisiejszym spotkaniu stóp procentowych. Będzie to informacja niekorzystna dla naszej giełdy, gdyż już teraz pojawiają się obawy o recesję w Niemczech z powodu zastoju w budownictwie i sektorze przetwórczym.

Mariusz Puchałka

Dom Maklerski BSK S.A.