Obecnie najbezpieczniej jest powiedzieć, że warszawska giełda porusza się w trendzie horyzontalnym wyznaczonym w przybliżeniu poziomami 1350 i 1500 punktów dla indeksu WIG20 i dopiero ich przełamanie pokaże dalszy kierunek rynku. Ze względu na niską aktywność inwestorów spowodowaną awarią Reutersa i obecnością wielu czołowych zarządzajacych na WZA Elektrimu poniedziałkowa sesja nie jest zbyt wiarygodna do prognozowania dalszego rozwoju sytuacji. Z jednej strony, po zachowaniu kontraktów terminowych widać, że gracze posługujący sie analizą techniczną obawiają się niekorzystnego rozwoju sytuacji na amerykańskim parkiecie i jego wpływu na rynek polski i nie chcą otwierać długich pozycji. Z drugiej strony, rynek kasowy i to nie tylko za sprawą wzrostów Elektrimu nie chce spadać, bo jeszcze nie zdążył zdyskontować wszystkich pozytywnych informacji, jakie się ostatnio ukazały (obnizka stóp przez EBC, dane amerykańskie, nieco większe zakupy OFE). Wydaje się, że w najbliższych kilku dniach sesje na warszawskim parkiecie mogą się nadal charakteryzować dużą zmiennością nastrojów, natomiast do końca miesiąca powinien się ukształtować wyraźny trend średnioterminowy. Jego kierunek będzie zależał od dwóch głównych czynników. Pierwszym jest oczywiście koniunktura giełdowa za oceanem, drugim zaś decyzje, jakie zapadną na kolejnym posiedzeniu RPP. Ewentualna, acz nadal mało prawdopodobna, zmiana nastawienia w polityce Rady mogłaby uczynić dużo dobrego zarówno dla samego rynku, jak i poszczególnych spółek, gdzie ostatnio znacząco wzrósł udział eksportu w sprzedaży.

Adam Kalkusiński

Wood&company