Trudno nazwać to, co dzieje się od dobrej godziny na naszym rynku wyprzedawaniem akcji, ale nie zmienia to faktu, że WIG20 w dalszym ciągu stopniowo traci na wartości. Obecnie osiągnął wartość 1411 pkt. przy obrotach rzędu 100 mln zł. Widać więc z tego, że spadki nie są efektem uaktywnienia się podaży, a raczej oczekiwania kupujących na to, jak głęboko rynek zdoła opaść. Zobaczymy, co stanie się w drugiej części notowań, bo na razie tworząca się czarna świeca ma negatywne zabarwienie, ostrzegające przed tym, iż rynek może nie dysponować, aż taką siłą, na jaką wskazywała świeca z ubiegłego czwartku. Nie wydaje się, by dotychczasowy przebieg sesji dawał powody do zwątpienia w możliwość realizacji wzrostowego scenariusza. Poczekajmy do jej zakończenia z bardziej zdecydowanymi wnioskami.

Przyjrzyjmy się, jak wygląda sytuacja na Nasdaq przed dzisiejszym posiedzeniem FED. Barierą dla dotychczasowych wzrostów okazała się linia trendu spadkowego, łącząca szczyty z września ub.r. i stycznia b.r. Korekta, jaka w tym miejscu wystąpiła przybrała raczej charakter konsolidacji, niż fali spadkowej, co należy odczytywać jako sygnał siły rynku. Oczywiście istnieje zagrożenie wyłamaniem się z niej w dół, ale na razie nie ma powodów, by przypuszczać, iż wsparcie zlokalizowane na wysokości około 2000 pkt. zostanie przebite. Dość optymistycznie wygląda wczorajszy młot, a nieznaczne wzrosty na rynku kontraktów wskazują na to, że początek dzisiejszej sesji może być wzrostowy. To w sumie tworzyłoby dużą szansę na wzrosty już na najbliższych sesjach. Podtrzymuję swoje zdanie, że nawet brak obniżki stóp nie powinien wpłynąć na załamanie dotychczasowej korzystnej tendencji na amerykańskich rynkach. Wydaje się, że sygnały z gospodarki pozwalają Greenspanowi zostawić sobie pole manewru stopami na wypadek, gdyby oznaki stabilizacji gospodarczej okazały się kruche. Tak więc obniżki dziś albo nie będzie wcale albo tylko o 25 pkt. bazowych. Rozczarowanie tą decyzją powinno być chwilowe, a potem rynki mogą dojść do przekonania, iż sytuacja na tyle się poprawiła, że nie wymaga kolejnego poluzowania polityki pieniężnej. To byłby silny sygnał, że wraca na nie optymizm i że doszło do przełamania nastrojów w sferze psychologicznej. Obniżka o spodziewane 50 pkt. będzie stawiać gospodarkę USA w ciągle niekorzystnym świetle odbijającym spowolnienie.

Krzysztof Stępień

Analityk Parkietu