Przebieg czwartkowej sesji nie poddaje się jednoznacznej ocenie, choć wydaje się, że można z niej wysnuć więcej wniosków przemawiających za dalszymi wzrostami. Są one oparte głównie na bardzo wyraźnym wzroście obrotów i usytuowaniu świecy, choć sam jej kształt pozostawia wiele wątpliwości. Powstała ona prawie w całości powyżej poprzedniego otwarcia, co jest świadectwem przewagi byków, które jednak nie potrafiły uformować korpusu zamykającego ostatnią lukę cenową, co nieco osłabia jej pozytywny wydźwięk.

Z tych powodów po czwartkowych notowaniach można mówić raczej o ich wymowie na przyszłość niż o rzeczywistym przełomie w technicznym obrazie indeksu. W dalszym ciągu pozostaje on pomiędzy dwoma zbiegającymi się liniami: z jednej strony prowadzoną po dołkach z 4 kwietnia i 9 maja, a z drugiej po szczytach z 20 i 26 kwietnia oraz 14 maja. Z dużą dozą pewności można założyć, iż przekroczenie którejś z nich przyniesie bardziej zdecydowane reakcje inwestorów i przyspieszenie biegu zdarzeń. Wybicie w górę będzie równoznaczne z ponownym testowaniem poziomu 1500 pkt., które tym razem ma szansę zakończyć się sukcesem. Wcześniej byki napotkają opór na wysokości 1458 pkt., gdzie znajduje się połowa świecy z 30.04. W przypadku ruchu w dół można spodziewać się spadków przynajmniej do poziomu kwietniowego minimum.

Krzysztof Stępień

Analityk PARKIETU