Osłabienie krótkoterminowego trendu wzrostowego podczas piątkowej sesji było konsekwencją zbyt optymistycznych wzrostów podczas czwartkowych notowań. Na naszym rynku dominuje ostatnio tzw. czynnik zewnętrzny, czyli poziom optymizmu mierzony skalą wzrostów na amerykańskich parkietach. Jednak czynnik ten wyznacza kierunek notowań naszych spółek jedynie podczas pojedynczych sesji. Niestety obecnie indeks WIG20 porusza się w kanale wyznaczonym przez poziomy oporu pomiędzy 1 380 i 1 420 punktów a każde krótkotrwałe wybicie się z tego zakresu zapowiada rychły powrót do tego kanału. Na rynku jest widoczny brak wiary w to, że WIG20 jest w stanie wybić się na trwałe ponad granicę 1 420 punktów i kontynuować dynamiczny trend wzrostowy. W związku z tym każdy większy wzrost kursów jest wykorzystywany do natychmiastowej realizacji krótkoterminowych zysków. Z drugiej strony pozytywne jest to, że kiedy rynek zbliża się do dolnego zakresu kanału drastycznie maleją obroty, co jest spowodowane brakiem podaży.

W najbliższej perspektywie nie należy się spodziewać znaczącej zmiany sytuacji na warszawskim parkiecie i do końca czerwca trudno będzie przede wszystkim inwestorom krótkoterminowym uzyskać duże zyski z inwestycji w akcje. Oczywiście znowu pojawia się nadzieja, że RPP zdecyduje się na obniżkę stóp procentowych, która powinna pobudzić rynek do krótkotrwałych wzrostów, ale na pewno nie do zmiany trendu.

Na razie najważniejszym czynnikiem makroekonomicznym będzie deficyt obrotów bieżących, którego wielkość będzie decydowała o ocenie kondycji gospodarczej kraju. Ogłoszony w piątek mniejszy niż spodziewany wzrost produkcji przemysłowej potwierdził, że nasza gospodarka jest nadal w fazie zastoju.

Mariusz Pawlak

SG Securities Polska SA