Trwa wzrostowa tendencja na naszym parkiecie, która pozwoliła na odrobienie przedpołudniowych strat, jak również na osiągnięcie przez WIG20 nieznacznych zysków. Znajduje się on na poziomie 1460 pkt., czyli o 0,3% więcej, niż na wczorajszym zamknięciu, a obroty przekroczyły 100 mln zł.
Można więc być zadowolonym z takiego przebiegu notowań. Co prawda ich początek był słaby, ale szybko doszło do przegrupowania sił i strona popytowa zaczęła zyskiwać przewagę. Trudno wnikać w powody takiego zachowania się rynku, ale widać ewidentne sprzężenie z poprawą sytuacji na światowych giełdach. Pod wpływem wzrostów kontraktów terminowych na Nasdaq o blisko 20 pkt. zwyżkują dziś giełdy europejskie. Wśród nich szczególną uwagę zwraca zwyżka na giełdzie we Frankfurcie o ponad 1%, co oznacza odbicie się od bardzo ważnego punktu wyznaczającego dolne ograniczenie trendu bocznego, w jakim ten indeks porusza się od kilku tygodni. Wyłamanie w dół z niego miałoby katastrofalne skutki nie tylko dla krótkoterminowej koniunktury, ale mogłoby oznaczać zakończenie wiosennej fali wzrostowej. Taki wariant byłby bardzo prawdopodobny również z tego względu, że DAX przebywa nadal poniżej ważnej linii trendu spadkowego, łączącej szczyty z drugiej połowy minionego roku. Na razie to zagrożenie zostało oddalone, ale nie definitywnie zażegnane. Do tego potrzeba wybicia powyżej 6285 pkt., gdzie znajduje się górne ograniczenie trendu bocznego i przebiega wspomniana linia trendu spadkowego.
Wśród wielu indeksów światowych to właśnie z DAX-em widać największą korelację zachowań naszej giełdy. Dlatego obrona tak istotnego wsparcia jest dobrym sygnałem.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu