Próby odreagowania ostatnich spadków przebiegały we wtorek w sposób przygnębiająco anemiczny. Do negatywnych czynników przybył zresztą kolejny ? zdaniem prasy nie da się już uniknąć rewizji tegorocznego budżetu z powodu zbyt niskich dochodów. Sam rynek w dalszym ciągu wykazuje sporą ?nadreaktywność? na jakiekolwiek niedobre informacje, bez względu na to, czy da się je w jakiś (choćby w miarę sensowny) sposób powiązać z tutejszą sytuacją, czy też nie (o ile gwałtowny spadek notowań około godziny 14.30 miałby wynikać np. z informacji nt. Nokii, to byłby to moim zdaniem przykład właśnie takiego pseudopowiązania, ale skutek tak czy owak ponury). Nie tak dawne to czasy, gdy pisanie o tym, jak traktuje się u nas drobnych inwestorów, uchodziło za pewien dysonans w obliczu niejako programowej ?propagandy sukcesu? w ocenianiu rozwoju i osiągnięć naszego rynku. Ostatnio dla odmiany stało się to tematem wręcz modnym. Pomimo tak zasadniczej zmiany w podejściu do problemu efektów pozytywnych dla tych tzw. drobnych jak nie było, tak nie ma ? samych zainteresowanych zaś w tym czasie bardzo wielu już odpadło z gry, a drobnymi stali się tu i ówdzie tacy, których nie tak dawno nazywano by ?dużymi?. Kiedyś o tej porze roku przy próbach przewidywania dalszych notowań czasem uwzględniano fakt zbliżania się sezonu urlopowego ? ale teraz jest to chyba rzecz bez znaczenia. Z jednej strony ci, którzy bez giełdy żyć nie mogą, mają znacznie lepsze możliwości bycia ?wręcz na okrągło w temacie? (choćby internet), z drugiej zaś ? powszechość urlopów tzw. wyjazdowych spada (wraz z malejącą zamożnością społeczeństwa w takich warunkach ?pracy, płacy i spraw społecznych?, jakie mamy) ? a inna rzecz, że ten ostatni czynnik jakoś w ogóle nie jest nigdzie poruszany np. w kontekście braku popytu na polskie akcje, a chyba jest faktem bezspornym.
Andrzej J. Chabłowski
Amerbrokers SA Członek ZMiD