Pierwsze z serii dzisiejszych danych dotyczących amerykańskiej gospodarki okazały się bardzo zbliżone do oczekiwań analityków. Wskazują one na niewielki wzrost inflacji w porównaniu z kwietniem z 0,3% do 0,4% prognozowanych wcześniej przez analityków. Inflacja bazowa wzrosła w nieco mniejszym stopniu, niż oni szacowali, bo o 0,1% wobec oczekiwań 0,2%. Rynki odebrały je dość spokojnie, choć widać niewielką poprawę notowań. Stratę do 13 pkt. zmniejszyły kontrakty na Nasdaq, spadki zatrzymały się w Europie, ale i tak są dość wysokie ? DAX traci niecałe 2%.

WIG20 kontynuował zniżkę i osiągnął 1300 pkt. Trzeba powiedzieć, iż znalazł się w bardzo dużych opałach i jeśli sytuacja nie ulegnie widocznej poprawie w ostatniej godzinie notowań, to znajdzie się już jedną nogą nad przepaścią. Bo zamknięcie poniżej 1317 pkt. właśnie tak trzeba określić z tego względu, że zaczniemy kontynuować spadek wynikający z dalszej realizacji formacji trójkąta, utworzonej na przestrzeni kwietnia i maja.

Rynek najwyraźniej zdaje sobie sprawę z ryzyka przyspieszenia spadków, co zaowocowało znacznym ożywieniem, jeśli chodzi o wartość obrotów. Wzrosły one do ponad 160 mln zł i już widać, że będą większe, niż podczas ostatniej sesji. To przyczyni się do wzmocnienia sygnału, jaki otrzymamy po zakończeniu notowań.

Krzysztof Stępień

Analityk PARKIET