Sygnały, jakie otrzymujemy na dzisiejszej sesji nie poddają się jednoznacznej ocenie. Z jednej strony mamy konsekwentny wzrost WIG20, który po utworzeniu formacji flagi na wykresie minutowych, ruchu powrotnym po wybiciu z niej górą, osiągnął wartość 1293 pkt., co daje dość imponującą skalę zwyżki ? 2,6%. Jednak nie jest ona poparta do tej pory wyraźnym wzrostem obrotów. Co prawda ich obecny poziom 125 mln zł pozwala sądzić, iż przekroczą one wartość wczoraj odnotowaną, ale widać, iż nie są one adekwatne do wielkości wzrostu indeksu. I to najbardziej niepokoi w przebiegu notowań. Ale pozostało jeszcze ponad półtorej godziny do ich zakończenia, więc może nastąpią jeszcze jakieś zmiany.
Nie ma się też co dziwić, że obroty nie są dziś zbyt duże. To dość naturalny odruch, że po długiej serii spadków inwestorzy, którzy mają akcje nie wyzbywają się ich przy pierwszym wzroście, licząc na częściowe odrobienie strat. W takiej sytuacji trzeba się jednak liczyć z tym, że wzrosty nie potrwają zbyt długo i konieczne będzie ponowne zejście indeksów w dół. To pobudziłoby podaż i dało szanse na ewentualną akumulację walorów. To oczywiście pozytywny wariant zakładający, że rynek odnalazł silniejszy poziom równowagi na wysokości 1260 pkt.
W wariancie pesymistycznym należy się liczyć z tym, że po szybkim zakończeniu wzrostów rynek powróci do trendu spadkowego i podąży ku nowym minimom. Wobec braku wyraźnych sygnałów poprawy sytuacji w obecnej chwili pierwszeństwo realizacji należy przyznać wariantowi negatywnemu, choć warto też wychwytywać nawet najmniejsze oznaki wzrostu siły rynku.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu