Znaczny spadek cen akcji przynosi przedpołudniowa część sesji. WIG20 po otwarciu w pobliżu 1204 pkt. zaraz potem zaczął tracić na wartości, by wreszcie osiągnąć 1177 pkt. To oznaczało spadek o prawie 2,3% i jednocześnie wyrównanie dziennego minimum z ubiegłego czwartku. Na tej wysokości zauważalne jest wyhamowanie tendencji spadkowej, ale trudno jest w obecnej chwili przesądzić, czy wynikiem tego stanie się próba odrobienia strat.
Obroty przekroczyły 50 mln zł, więc są na podobnym poziomie, jak wczoraj o tej samej porze. Uwagę zwraca to, że po początkowym, w przypadku wielu dużych spółek, zupełnym braku popytu, teraz widać na tablicy coraz odważniejsze oferty kupna. Pocieszający jest też fakt, że zniżka nastąpiła, zresztą podobnie jak wczoraj, na początku notowań i przybiegała w szybkim tempie. Jeśli tylko mielibyśmy do czynienia ze znacznym odrobieniem strat w dalszej części notowań, to moglibyśmy mówić o pierwszych sygnałach akumulacji walorów.
W największym stopniu indeksy ciągną w dół Elektrim i TP.S.A. Pierwsza z tych spółek traci około 5% i kosztuje 21 zł, druga zniżkuje o 3% do 15,90 zł. Pomimo znacznego spadku akcje TP.S.A. utrzymują się nadal powyżej ostatniego minimum, które wypadło przy 15,80 zł. Ta wartość jest w obecnej chwili najważniejszym wsparciem, po której przekroczeniu można będzie się spodziewać ustanowienia historycznego minimum. Przypomnijmy, że w piątek obroty na tym walorze były najwyższe od ponad pół roku, co wskazuje na zaangażowanie istotnego kapitału. Czy będzie on jednak wystarczający, by utrzymać kurs powyżej 15,80 zł? Biorąc pod uwagę liczne dywergencje na wskaźnikach, a także duże wyprzedanie rynku wydaje się, ze tak.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu