Początek sesji przynosi wyhamowanie tendencji spadkowej z piątku i próbę odrobienia części strat. O ile to pierwsze udaje się, to w drugiej z tych kwestii mamy do czynienia raczej z symbolicznym wzrostem. WIG20 zaczął notowania od wartości 1132 pkt., by potem powoli piąć się do góry aż do osiągnięcia 1142 pkt. To oznacza wzrost o 0,5%. Niewiele w porównaniu ze skalą piątkowej zniżki. Obroty po początkowym zastoju znajdują się na podobnym poziomie, jak w pierwszych dwóch godzinach notowań z piątku. Ich wartość to ponad 30 mln zł.

Najsilniej zniżkę odreagowuje Orbis. Trzeba pamiętać, że w jego przypadku ostatni spadek oznaczał ustanowienie historycznego minimum. Od szczytu spółka straciła już prawie 2/3 wartości, więc sytuacja wygląda bardzo źle. Trudno obecnie o wyznaczenie kolejnego wsparcia ? w zasadzie stanowi je wstęga Bollingera, na wysokości której kurs znalazł się w piątek. O dalszych perspektywach trudno się wypowiadać. Wobec tak pesymistycznego wydźwięku wykresu intrygująco wygląda wskaźnik akumulacja-dystrybucja, który od marca b.r. biegnie w przeciwnym kierunku do niego. Sygnału sprzedaży nie dał jeszcze dzienny MACD, widoczne są też dywergencje na RSI oraz Ultimate. Niestety wartość prognostyczna tych narzędzi jest niewielka ze względu na to, że takie sygnały mogą się utrzymywać przez dłuższy czas, a kurs może ciągle spadać. Dlatego pierwszeństwo przypisać tu należy pesymistycznym wnioskom, wynikającym z przebicia historycznego dołka.

Krzysztof Stępień

Analityk Parkietu