Niedźwiedź panujący niepodzielnie na warszawskim parkiecie giełdowym od kilkunastu miesięcy ani myśli odpuścić. Przecena jest dotkliwa dla posiadaczy akcji i najbliższe perspektywy nie wyglądają zbyt optymistycznie.
WIG (wykres1) bez problemu pokonał psychologiczne wsparcie na 13000 pkt i wykazując dużą słabość obsuwa się coraz niżej. Układ średnich kroczących jest tu typowy dla rynku niedźwiedzia nie wykazując jak na razie żadnych sygnałów do zakupów polskich akcji.
Pewne nadzieje można wiązać z lekką poprawą stanu głównych oscylatorów, gdzie na takich jak Ultimate, Momentum czy wygładzony RSI tworzą się pozytywne dywergencje. Jest jednak liczna grupa wskaźników, których stan podczas ostatnich 3 sesji wyraźnie się pogorszył. Do nich można zaliczyć CCI, oscylator Stochastyczny, oscylator Bollingera czy nawet stosunkowo wolny MACD.
Każdy z inwestorów zapewne zastanawia się gdzie i kiedy skończy się bessa. Odpowiedź na to pytanie jest bardzo trudna i lepiej w tej sytuacji spróbować określić nastepny poziom wsparcia. Tuż poniżej 10000 pkt (dokładnie 9910 pkt) rozciąga się ostatnie ze złotych zniesień Fibonnaciego czyli 61.8% hossy rozpoczętej w 1995 r liczone w skali logarytmicznej. Tam też za kilka miesięcy zbiegną się dość istotne linie, które mogą stworzyć warunki do zatrzymania negatywnej tendencji.
Sytuacja widziana pod względem fal Elliotta w układzie tygodniowym wygląda również na bardzo złą (wykres2). Widać na powyższym oznaczeniu, że do wypełnienia pełnej sekwencji fal w dużym korekcyjnym zygzaku ABC brakuje jeszcze kilku podfal spadkowych rozdzielonych korekcyjnymi wzrostami, których sygnaturki widoczne są w prawym dolnym rogu.