Stopniowy marsz w górę doprowadził WIG20 do wysokości 1200 pkt. To oznacza ponad 1,3% wzrost w odniesieniu do zamknięcia piątkowej sesji. Niestety obroty pozostają nadal na niskim poziomie i wynoszą 85 mln zł. Oznacza to, że będą one prawie na pewno niższe od ostatnio odnotowanych, co każe z dużą rezerwą podchodzić do dzisiejszej zwyżki. Pamiętamy z ostatnich tygodni, iż każdorazowy wzrost indeksu przy małych obrotach kończył się późniejszym silnym spadkiem. Ze względu na wiele pozytywnych sygnałów wygenerowanych w czasie ostatnich dwóch sesji tym razem sytuacja wygląda dużo lepiej, głównie z tego względu, że duży obrót towarzyszył przebiciu oporu przy 1160 pkt.
Wraz ze zwyżkującymi coraz bardziej kontraktami na Nasdaq (+15 pkt.) coraz wyżej pną się indeksy głównych europejskich giełd. Paryski CAC rośnie już o 1,7%, DAX o 1,3%, a FTSE o 0,7%. Na pewno cieszy ta poprawa nastrojów, ale za wcześnie jest mówić o jakichś przełomowych wydarzeniach. DAX zdołał dopiero przełamać krótkoterminową linię trendu spadkowego, lepiej sprawy mają się w Paryżu, gdzie dzisiejszy wzrost oznaczać będzie przełamanie dwumiesięcznej linii trendu spadkowego, co można będzie uznać za istotny sygnał kupna. W Londynie indeks nadal znajduje się poniżej linii o podobnym znaczeniu. Również oscylatory nie wskazują na wyraźną poprawę sytuacji.
Zachowanie rynków zagranicznych warto obserwować, bo utrzymanie się korzystnych tendencji może przyczynić się do ustabilizowania się naszego rynku. Co prawda trudno ostatnio zauważyć krótkookresową korelację naszego parkietu z zagranicą, ale w dłuższym czasie jest ona widoczna zwłaszcza, jeśli pod uwagę wziąć niemieckiego DAX-a.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu