Po odbiciu się od 1200 pkt. WIG20 spadł do 1194 pkt. gdzie zaczęła się stabilizacja, trwająca do teraz. To oznacza, że trzecia z kolei sesja kończy się zwyżką, ale dziś pojawiły się pierwsze wątpliwości co do jakości tego wzrostu. Są one związane przede wszystkim z wartością obrotów, która jest znacznie mniejsza, niż w piątek. Również szerokość rynku nie jest satysfakcjonująca. Dzisiejsza aprecjacja jest wynikiem silnego wzrostu kilku spółek, ale też mamy grupę tracącą na wartości. Tworząca się dzisiaj świeca nie ma negatywnego zabarwienia, dlatego sygnały płynące z dzisiejszych notowań nie są jednoznaczne.
Nawet jeśli korekta wystąpi, to jej głębokość nie powinna przekroczyć 1160 pkt., gdzie znajduje się luka cenowa z ubiegłego piątku oraz przełamany wtedy opór.
Zgodnie z oczekiwaniami, wynikającymi z notowań kontraktów na indeksy z USA otworzyły się tamtejsze rynki. Nasdaq i DJIA we wstępnej fazie notowań zyskują po 0,3%. Tu w tym tygodniu czekają nas istotne dane na temat dochodów i wydatków osobistych, które zostaną przedstawione jutro. Razem z nimi zostanie opublikowany wskaźnik nastrojów konsumenckich za lipiec. We środę podany zostanie wskaźnik koniunktury w przemyśle ? NAPM. Ale najważniejsze będą piątkowe informacje odnośnie sytuacji na rynku pracy. Ekonomiści prognozują wzrost stopy bezrobocia z 4,5 do 4,6%. Wydaje się, że amerykańskie giełdy nadal czekają na lepsze dane z gospodarki, a kolejne zapewnienia o gotowości i możliwościach redukcji stóp procentowych nie są wystarczającym impulsem do wzrostów. Pozwalają pozostawać tym rynkom w trendzie bocznym.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu