W komentarzu sprzed tygodnia wskazywałem na kilka czynników, które mogą wpłynąć na poprawę koniunktury w najbliższym czasie. Jedną z najważniejszych przesłanek było ?starzenie się? trendu spadkowego, tj. zbliżanie się do charakterystyki przeciętnej tendencji analogicznego typu. I rzeczywiście, w ramach ostatniej fali spadkowej do środy 25 lipca (1115 pkt.) indeks WIG 20 stracił 27% w ciągu 96 dni, podczas gdy średnie statystyki dla rozpoczętej w 2000 roku bessy wynoszą odpowiednio 29% i 105 dni.

Trwające już kilka sesji odbicie przyszło więc w miejscu teoretycznie właściwym. Najważniejsze teraz jest rozstrzygniecie, czy mamy do czynienia ze ?zwykłą? korektą techniczną spadków (typowy czas trwania: kilka sesji, zasięg ? 5?8%), czy czymś więcej. Tu analiza techniczna nie daje wiarygodnych wskazówek ? dywergencje i sygnały kupna podobne do występujących obecnie mogą poprzedzać zarówno mniejsze, jak i większe odreagowania. Z kolei MACD zakończył swój spadek na poziomie wyższym od poprzednich dołków, co mogłoby być argumentem na rzecz rozpoczęcia nowego trwałego trendu.

Niezależnie od tego, czy można uznać zeszłotygodniowy dołek za ostateczny, czy też spodziewać się jego pogłębienia, nie należy przesadnie obawiać się otwierania pozycji, pomimo braku fundamentalnych czy makroekonomicznych przesłanek. Giełda dyskontuje przyszłość ? na przykład dno z października 1998 r. nie zostało poprawione, choć złych informacji nie brakowało, a produkcja przemysłowa zaczęła rosnąć dopiero w marcu następnego roku. Rychłe odwrócenie spadków wpasowałoby się w logikę oczekiwanego ożywienia gospodarczego w IV kwartale br.

Paweł Homiński

PTE DOM SA