W pierwszych dwóch kwadransach notowań WIG20 osiągnął poziom lipcowego minimum przy 1120 pkt. Na razie udało się go obronić, ale sytuacja jest daleka od wyjaśnienia. Można mówić o chwilowym zażegnaniu niebezpieczeństwa, ale trzeba być świadomym, że nadal ono istnieje, bo WIG20 odbił się tylko 6 pkt. od dziennego minimum.
Obroty wynoszą blisko 50 mln zł, więc utrzymują się na poziomie zbliżonym do wczorajszego. To pokazuje, że nie mamy do czynienia z wyraźnym uaktywnieniem się strony podażowej, choć przy spadkach wielkość obrotu jest mniej ważna, niż na wzrostach.
W dalszym ciągu najsłabiej na parkiecie prezentują się spółki telekomunikacyjne. Po raz kolejny był równoważony kurs Netii, która kosztowała w lokalnym dołku 7,70 zł. Teraz jest to 8,30 zł, więc spadek wynosi 16%. Akcje TP.S.A. tracą prawie 4% i są wyceniane na 13,40 zł, a wolumen obrotu wynosi blisko 0,6 mln sztuk. Prawie 5% zniżkuje Elektrim, wyceniany dziś na 19,35 zł. Po 3% spadaj KGHM oraz Comarch.
Najlepiej ze spółek z WIG20 wypada Pekao, zwyżkujące o prawie 2%. Ale obrót na tym papierze jest niewielki - przekroczył nieznacznie 6 000 sztuk.
Po środowych silnych spadkach brak jest poprawy koniunktury na europejskich rynkach. Straty głównych indeksów wynoszą od 1,2% dla DAX i FTSE do 1,5% dla CAC. Kontrakty na Nasdaq niewiele zmieniają swoją wartość i są 6 pkt. na plusie. W USA zostaną dziś opublikowane dane o liczbie nowozarejestrowanych bezrobotnych, do których raczej inwestorzy nie przywiązują zbyt dużego znaczenia.