Ożywienie, z którym mieliśmy do czynienia w przedpołudniowej części sesji zakończyło się na poziomie 1128 pkt., po czym nastąpiła kolejna fala zniżek. Indeks spadł poniżej ważnej bariery 1120 pkt. i osiągnął 1115 pkt. Tam spadki na razie się zatrzymały, ale i tak jest to bardzo zła informacja z punktu widzenia szans na kontynuację stabilizacji na rynku. Obroty pozostają niewielkie i wynoszą 73 mln zł, czyli tyle, co po trzech godzinach notowań w dniu wczorajszym. Ale brak wyraźnego wzrostu presji sprzedających przy tak słabym popycie nie jest sygnałem pocieszającym. W zasadzie bez powrotu WIG20 powyżej 1120 pkt. trudno będzie mówić o czym innym, niż zagrożeniu dalszymi spadkami.

Sytuacja poszczególnych spółek niewiele się zmieniła, poza pogłębieniem zniżki przez Elektrim i TP.S.A. Pierwszy spadł do 18,80 zł, a druga ustanowiła nowe historyczne minimum na poziomie 13,10 zł. Cały czas dramatycznie wyglądają notowania Netii, której kurs ustabilizował się na wysokości 8 zł, czyli niecałe 20% poniżej wczorajszego zamknięcia.

W dalszym ciągu pogarszają się notowania w Europie. DAX traci już 2,2%, CAC 1,8%, a FTSE 1,5%. Kontrakty na Nasdaq z 6 pkt. na plusie spadły do poziomu -7 pkt. Ale po wczorajszych długich czarnych świecach nie należy się tam raczej spodziewać znacznej poprawy sytuacji. Wydaje się, że nad DJIA ciąży nadal fakt fałszywego wybicia powyżej dwumiesięcznej linii trendu spadkowego, co w rezultacie może powodować dalsze zniżki. Nasdaq od linii o podobnym znaczeniu tylko się odbił. Najbliższe wsparcia wyznaczają lipcowe minima, których przebicie otworzy drogę do spadków w kierunku wiosennych minimów. Taki scenariusz musiałby znaleźć negatywne przełożenie na sytuację na naszym rynku. Do testu lipcowych dołów może dojść już dziś, więc z ostatecznymi wnioskami zaczekajmy do rozstrzygnięcia tej kwestii.

Krzysztof Stępień

Analityk Parkietu