Po niezłym początku, w którym byki wyprowadziły WIG20 do 1132 pkt. nastroje pogorszyły się i indeks zaczął opadać. Obecnie powrócił do wartości z dzisiejszego otwarcia przy 1122 pkt., co oznacza, iż zwyżka wynosi już tylko 0,3%. Sygnałem do sprzedaży akcji stało się wycofanie dość pokaźnych ofert kupna, które były widoczne na akcjach TP.S.A. To spowodowało spadek ceny TP.S.A. do 13,10 zł, czyli poziomu wczorajszego minimum. To pociągnęło za sobą inne walory. Elektrim spadł do 18,50 zł, czwartkowe minimum przekroczył KGHM. To już szósta z rzędu zniżka tego waloru, która oznacza opuszczenie kanału spadkowego, jakim można opisać notowania od września ubiegłego roku.

Na europejskich giełdach mamy dziś odreagowanie czwartkowej przeceny. CAC i FTSE rosną o ponad 1%, dla DAX-a zwyżka wynosi 0,6%. Jednak nie zmienia to oceny tych rynków, których sytuacja techniczna w wyniku dwóch ostatnich sesji wygląda źle. Dotyczy to głównie giełdy niemieckiej, gdyż jej indeks znalazł się poniżej ostatniego dołka, co otwiera mu drogę do testowania marcowego minimum przy 5.400 pkt.

W dalszym ciągu duże zagrożenie związane jest z obrazem amerykańskich indeksów. Co prawda wczoraj udało się im obronić lipcowe minima, ale zagrożenie ich przebiciem jest nadal duże. Dziś o 14.30 w USA zostanie opublikowany indeks cen produkcji sprzedanej ? PPI, który może zadecydować o nastrojach w początkowej fazie sesji. Analitycy spodziewają się, że ceny spadną o 0,3% licząc miesiąc do miesiąca. Jeśli rzeczywiście tak będzie inwestorzy w USA utwierdzą się w przekonaniu, że obniżka na najbliższym posiedzeniu FED jest prawie pewna. Tylko czy to wystarczy do uspokojenia nastrojów na tych rynkach?

Krzysztof Stępień

Analityk Parkietu