Na dzisiejszej sesji, kolejny raz nerwy naszych inwestorów zostaną wystawione na próbę. Stopniowo pogarszająca się koniunktura na giełdzie w USA, wczoraj doprowadziła do zwiększonej wyprzedaży. Podstawowe pytanie na dzisiaj brzmi: jak długo nasz rynek nie będzie reagował na wydarzenia na świecie. Z uwagi, na fakt, że wczorajsze spadki na Wall Street niosą za sobą znaczące konsekwencje uważam, że nie pozostanie to bez wpływu na notowania na WGPW. Dow Jones oprócz tego, że potwierdził wcześniejsze przełamanie średnioterminowego wsparcia dodatkowo znalazł się poniżej psychologicznego poziomu 10 tys. pkt. Pojawiające się ostatnio coraz częściej negatywne raporty spółek z branży IT, mogą sprowadzić Nasdaq w okolice rocznego minimum 1.630 pkt. Wczoraj został pokonany lokalny dołek z poziomu 1.815 pkt.
Kolejnym czynnikiem wprowadzającym niepewność jest dzisiejsza publikacjach danych o deficycie obrotów bieżących za lipiec. Średnie prognozy wynoszą między 650 mln a 950 mln dolarów. W zeszłym miesiącu mieliśmy 952 mln dolarów. Dane zostaną opublikowane o godz. 16.00. Należy spodziewać się, że mimo dalszego słabnięcia eksportu - wpływ kurczącego się popytu z Unii Europejskiej - saldo poprawi się za sprawą jednorazowych wpływów - ok. 850 mln dolarów z tytułu rekompensat wypłacanych przez Niemcy.
Z pozostałych informacji zwracam uwagę na publikowane ostatnio coraz częściej prognozy wzrostu naszej gospodarki na ten rok. Business Center Club uważa, że wzrost nie przekroczy 2,5%, a może nawet spaść do ok. 1%. Podobnie Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych szacuje PKB na 2,4% (wcześniej 2,9%). Na przebieg dzisiejszej sesji dodatkowo wpływ będą miały dane w USA. O godz. 14.30 zostanie podany m.in. Michigan Sentiment i poziom zamówień w przemyśle. Obraz techniczny naszego rynku póki co nie zmienił się. Najbliższe wsparcie na WIG20 to 1.110 pkt., oporem natomiast jest luka bessy na 1.130-1.140 pkt.
Mariusz Puchałka
Dom Maklerski BSK S.A.