Ostatnie wzrosty są dla wielu uczestników rynku dużym zaskoczeniem. Zwłaszcza, że dokonują się w bardzo niesprzyjającym otoczeniu politycznym i makroekonomicznym oraz przy dekoniunkturze na głównych parkietach światowych. Jednocześnie zdecydowany wzrost obrotów jaki ma miejsce podczas trzech ostatnich sesji pokazuje, że kapitał który jest odpowiedzialny za ostatnią falę wzrostową jest silnie zdeterminowany i nie chce dopuścić do spadków w sytuacji złej koniunktury na rynkach zachodnich. Bardzo istotną kwestią jest jednak kiedy inwestorzy, którzy rozpoczęli obecne wzrosty zdecydują się na realizację zysków. Osobiście wątpię w to, aby postanowili czekać do momentu rozstrzygnięcia wyborów parlamentarnych czy przedstawienia planów naprawy finansów publicznych przez kolejną ekipę rządzącą.
Scenariusz wydarzeń jaki realizuje się w trakcie ostatnich trzech tygodni bardzo przypomina sytuację sprzed roku. Wtedy wzrosty rozpoczęły się 22 sierpnia i trwały do pierwszych dni września. Co prawda obecna fala wzrostowa ciągnie się już trzeci tydzień, ale poprzedzające ją spadki były znacznie dłuższe niż te przed rokiem. Podobnie rzecz ma się ze skalą wzrostu indeksu WIG 20: w 2000 roku wzrost indeksu w ujęciu intraday wyniósł 8,9%, obecny ruch wyciągnął indeks już o 13%. Najsilniejsza fala wzrostowa jaka miała miejsce w tym roku (w kwietniu) wyniosła 17,4%. Moim zdaniem jest mało prawdopodobne aby zasięg obecnej fali był większy niż tej z wiosny tego roku. Takie założenie powoduje, że poziomu docelowego dla obecnej zwyżki WIG 20 należałoby szukać na wysokości około 1230 pkt, czyli górnego ograniczenia kilku sesyjnej konsolidacji z początku lipca. Z kolei analogia do sytuacji sprzed roku sugerowałaby osiągnięcie tego poziomu cenowego już na najbliższych dwóch sesjach ? dzisiaj uformowanie na wykresie indeksu wysokiej białej świecy i przebicie poziomu 1200 pkt a w poniedziałek otwarcie na wyższym poziomie i rozpoczęcie poważniejszej fali spadkowej.
Dariusz Nawrot
DM PBK SA