W zasadzie trudno dziś oczekiwań czegoś więcej na rynku, niż uchronienia go przed paniką. I choć spadek indeksu dużych spółek jest znaczny, to jednak atmosfera na rynku jest dość spokojna, o ile w takiej sytuacji o spokoju można mówić. WIG20 otworzył się na poziomie 1080 pkt., później nawet odrobił część strat, ale obecnie pogłębił zniżkę do 1070 pkt. To oznacza stratę o 4% w porównaniu z wczorajszym zamknięciem. Towarzyszą temu bardzo duże obroty, które już przekroczyły 100 mln zł.
Kumulują się one głównie na walorach TP.S.A., na które przypada około 25% całej wartości obrotu. Spółki telekomunikacyjne są najbardziej poszkodowane w wyniku całego zamieszania na rynkach. TP.S.A. zniżkuje o ponad 8% do 11 zł, a Netia o prawie 15% do 5,25 zł.
Pojawiają się pierwsze komentarze i analizy dotyczące wpływu zamachów w USA na gospodarkę światową. Analitycy widzą szansę skoordynowanej obniżki stóp procentowych na świecie. Przypomina się tu sytuację po krachu giełdowym z 1987 r., kiedy też doszło do skoordynowanej akcji obniżek stóp. Podkreśla się znaczenie tych wydarzeń dla poziomu zaufania konsumentów w USA. Nie trzeba tu powtarzać, że gospodarka USA jest uzależniona od wydatków osobistych, a te w dużym stopniu od koniunktury giełdowej. Dlatego zwraca się uwagę na konieczność zapewnienia płynności na rynku. Dziś ma zostać podany termin wznowienia notowań w USA, co pobudzi dyskusje na temat reakcji giełd na zamachy.
Osobną kwestią jest cena ropy naftowej, której wzrost przyczynił się w dużym stopniu do trwającego spowolnienia gospodarczego. Sekretarz generalny OPEC powiedział, że kartel jest zobowiązany do utrzymania stabilnych dostaw ropy, a także zrównoważonych cen. To może uspokoić nastroje na rynku tego surowca. Rano za baryłkę trzeba było zapłacić 29 USD.
Krzysztof Stępień