Reklama

Indeksy, wskaźniki

Publikacja: 24.09.2001 06:37

Przyznam, że w ubiegłym tygodniu rynek zaskoczył mnie podwójnie. Najpierw swą siłą i dość pokaźną odpornością na silne spadki w USA i na zachodnie Europy, a potem nagłym przebudzeniem (otrząśnięciem) i dramatycznym spadkiem w piątek. Wyniszczające dzieło bessy jest aż nadto widoczne ? Netia kosztuje 4,5 zł, Prokom i Compland można było bez trudu kupić po 70 zł, KGHM (po tygodniowym spadku rzędu 20 procent) znalazł się w pobliżu swego historycznego dna. Takie przypadki, niby nierealne, można by jeszcze mnożyć. Wystarczy spojrzeć na tabele giełdowe, by zorientować się jak wiele spółek osiąga właśnie swe roczne minima.

Bilans minionego tygodnia jest bardzo zły. Na plusie zakończył go tylko NIF, a jedynie MIDWIG zanotował małą stratę. Najsilniej zniżkował WIG 20. Ten ostatni spadł nawet podczas piątkowej sesji poniżej psychologicznej granicy 1000 punktów. Ostatecznie zakończył tydzień na poziomie 1002 punktów, co nie oznacza jednak, że poziom 1000 punktów został obroniony.

Paradoksalnie piątkowa panika może być ostatnią fazą bessy. Tego bowiem brakowało podczas całej półtora rocznej bessy wielu analitykom i komentatorem, a z nią mieliśmy według mnie do czynienia w piątek. Takiej tezy nie potwierdza niestety średnia ze wskaźnika zakresu dziennego dla indeksu. Znajduje się ona w znacznej odległości od poziomów, które uważam, że sygnalizują zmianę tendencji rynkowej w krótkim terminie. Może to oznaczać, że zniżki się jeszcze przedłużą, ale wskaźnik nie ?mówi? jak bardzo.

Nadal doskonale na tle innych indeksów i całego rynku prezentują się NIF i Fundusze. Dzięki odporności na światową sytuację udało mi się jeszcze lokko wzrosnąć, a dzięki temu na wykresie powstał pierwszy od kilku tygodni sygnał kupna. Ostatni zakończył falę wyprzedaży (formacja odwróconego sygnału sprzedaży). Ten może przedłużyć wzrosty. By jednak tak się faktycznie stało, niezbędne będzie przełamanie kwietniowego lokalnego wierzchołka na wysokości 53,50 punktów. Do pełni szczęścia chciałoby się jeszcze przebicia linii trendu (a dokładnie rzecz ujmując powrotu nad nią), ale nie jest ona aż tak ważna. Szybszych sygnałów dotyczących indeksu NIF należy szukać na wykresie intra, z bardzo małą kratką, nie wcześniej jednak, jak po pokonaniu oporu.

ŚWIAT ? Katastrofa!

Reklama
Reklama

Skala zniżek na giełdzie w Nowym Jorku chyba przerosła oczekiwania wszystkich uczestników gry giełdowej. Większość obserwatorów spodziewała się silnego spadku po kilkudniowym zawieszeniu notowań (i tak się faktycznie stało), ale i większość przewidywała mające nastąpić po nim uspokojenie nerwów i nastrojów. Tymczasem każdy kolejny dzień ubiegłego tygodnia sprowadzał Średnią Przemysłową niżej. W efekcie można już ostatecznie zapomnieć o trendzie bocznym na wskaźniku. Ponieważ na dodatek miał on tendencję lekko spadkową (w ramach formacji flagi), można się było spodziewać wybicia z niego górą. Tymczasem wybicie miało miejsce, na nieszczęście dołem. Wsparcie w okolicach 9000 punktów nie zadziałało. Zniżka nie zatrzymała się też na dolnej linii kanału trendowego (flagi). Tym samym DJ, jako ostatni z najważniejszych indeksów Wall Street, pogrążył się w bessie. Proste odmierzenie szerokości kanału daje poziom 6800 punktów jako potencjalny zasięg zniżki po wybiciu. Na razie wydaje się ona nam bardzo odległy, ale na indeksie rozpoczęła się bessa i teraz nic nie wiadomo (szczególnie jeśli chodzi właśnie o zasięg spadków). Wcześniejszym wsparciem jest poziom 7400 punktów, kilkakrotnie testowany w 1998 roku.

Jeśli miałbym liczyć na ruch wzrostowy (a taki prędzej czy później nastąpi), to nie sądzę, by w krótkim terminie dotarł on wyżej niż do poziomu około 9000 punktów, czyli poprzedniego wsparcia. Jeśli rynek wykazałby większą siłę kolejnym oporem będzie poziom 9600 punktów.

Tydzień temu zaryzykowałem stwierdzenie, że sygnał kupna ze średniej ze wskaźnika zakresu dziennego z poniedziałku, bezpośrednio poprzedzającego atak terrorystestety, bardzo się pomyliłem. Faktycznie średnia nie zanotowała jak na razie niższej wartości niż w poniedziałek 10 września, ale marne w tym pocieszenie. Gdyby zakupić akcje w dniu po wznowieniu handlu na Wall Street, strata byłaby wyraźnie odczuwalna. Przyznam, że w tej chwili trudno mi zinterpretować wartość wskaźnika (średniej). Wciąż jest ona niska, ale szansa by była jeszcze niższa jest w tej chwili niewielka. Z drugiej strony nie sądzę, by taka jej wartość utrzymywała się przez następnych kilka dni. Sądzę, że lada chwila nastąpi wzrost wskaźnika, który od przeszło tygodnia wskazuje na ?wyprzedanie? rynku mierzonego Dowem Jonesem.

Znacznie dłużej w bessie znajduje się indeks S&P 500. Ostatni tydzień tylko przyspieszył tempo spadków. Warto zauważyć, że spadek DJ dokonał się kolumną przekraczającą (na chwilę obecną) 20 kółek, co może oznaczać trwalszą zmianę dotychczasowej tendencji, jak i również fundamentalne podłoże spadków. Podobnie jest w przypadku S&P 500, z tą różnicą, że aktualna kolumna nie ma jeszcze długości 20 kratek, co nie powinno mieć mimo wszystko innej niż negatywnej wymowy. Kolejne wsparcia dla tego indeksu to 920, 860, 810 i 760 punktów. Pierwszy opór to ostatnie dwa lokalne dołki, czyli poziom około 1080 punktów. I podobnie jak to napisałem przy indeksie DJ ? jeśli rynek wykaże nadspodziewaną siłę, wówczas wzrost może sięgnąć 1200 punktów.

WALUTY ? Krok ku rozstrzygnięciu.

Mowa oczywiście o rynku eurodolara (wykres główny). W ubiegłym tygodniu wygenerowany został sygnał zakupu waluty europejskiej, o którym pisałem w poprzedniej analizie. Jednak jak wówczas sugerowałem, nie przywiązywałbym do tego wskazania wielkiej wagi, a to z uwagi na bliskość potencjalnych linii oporu. Dopiero ich przełamanie uznam za wiarygodny średnioterminowy sygnał zmiany tendencji na rynku obu walut (na korzyść euro). Gdyby ?padł? wspomniany sygnał zakupu, pierwszym oporem będzie poziom 1,05 USD/euro, a w dalszej kolejności poziomy wynikające z wysokości formacji H&S, ewentualnie podwójnego dna.

Reklama
Reklama

Ciekawe rzeczy dzieją się na rynku złotego do euro. Opisywana kilka tygodni temu formacja kupna waluty Wspólnej Europy (zaznaczona owalem) okazała się być wiarygodną. Teraz pojawia się ?szansa? na kolejną falę wyprzedaży złotego, bowiem na wykresie tworzy się kształt przypominający swym wyglądem trójkąt symetryczny (formacja konsolidacji). Oczywiście warunkiem jego pełnego ukształtowania jest jego szerokość składająca się z co najmniej 5 kolumn. Ponieważ jest to formacja konsolidacji, teraz (od obecnego poziomu) powinno nastąpić odwrócenie do kolumny krzyżyków. Dalej, pierwszy prosty sygnał zakupu oznaczać będzie wyłamanie z formacji i kontynuację trendu osłabienia polskiej waluty o kolejne 15 groszy. Wsparciem dla euro jest linia trendu spadkowego, oporem natomiast linia łącząca punkty odpowiadające głowie i prawemu ramieniu formacji H&S.

DOMINIK STAROŃ

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama