W dalszym ciągu na rynku widoczny jest zupełny brak zdecydowania. Po początkowym spadku do 1006 pkt. WIG20 odrobił większość strat i od ponad godziny pozostaje na wysokości 1014 pkt. To oznacza minimalną stratę w porównaniu z zamknięciem z dnia wczorajszego, ale biorąc pod uwagę kondycję europejskich giełd, gdzie notujemy wzrost przekraczający 0,5%, nasz rynek wypada nadal słabo.

Inwestorzy najwyraźniej obawiają się, że poprawa nastrojów na światowych pakietach nie potrwa długo i dlatego nie chcą się angażować obecnie w akcje. Ci, którzy je mają w nadziei, że przy wzrostach zagranicą nasza giełda przynajmniej nie będzie spadać i powstrzymują się ze sprzedażą akcji, licząc na nieco lepsze ceny. To powoduje, że rynek jest w klinczu, gdzie każda ze stron wstrzymuje się z podjęciem bardziej aktywnych działań.

Kiepska atmosfera na całym rynku nie przeszkadza jednak niektórym spółkom we wzrostach. Tu trzeba wspomnieć o Dębicy, która od drugiej połowy sierpnia przeżywa metamorfozę i od tego czasu zyskała już ponad 20%. Ale od samej skali zwyżki, wyróżniającej ten papier na tle całego rynku, dużo ważniejsze jest to, że pozwoliła ona dotrzeć do poziomu głównej linii trendu spadkowego, wyprowadzonej jeszcze z historycznego maksimum z 1997 r. Przebiega ona na wysokości 30 zł, powyżej której kurs Dębicy dziś się znalazł. Sygnały zwiastujące poprawę notowań Dębicy obserwujemy już od wiosny tego roku, ale nie znajdowały one do tej pory odzwierciedlenia w kursie. Najpierw pojawiły się liczne dywergencje, potem kierunek odwróciła akumulacja-dystrybucja. To nie przeszkodziło w załamaniu konsolidacji budowanej od połowy marca do końca lipca i kurs wybił się w dół. Jednak jeśli dojdzie do przebicia głównej linii trendu malejącego to będzie można mówić o pewnym przełomie w obrazie rynku tych akcji. To skłoni do zastanowienia się nad wejściem na rynek ze względu na zmianę średnioterminowego trendu na wzrostowy przynajmniej w średnim terminie.

Krzysztof Stępień

Analityk Parkietu