Dwie pierwsze sesje tego tygodnia w niczym nie zmieniły obrazu rynku, który pozostaje w konsolidacji ograniczonej korpusami świec z 21 i 24 września. Wczorajsze notowania pokazały, że rynek nie przywiązuje większego znaczenia do poziomu 1016 pkt., który najpierw w piątej został przełamany, by wczoraj indeks powrócił poniżej niego. Dlatego do momentu przełamania wrześniowego dołka przy 993 pkt. lub wybicia w górę powyżej 1029 pkt. i dalej zasłonięcia ostatniej luki bessy można założyć, iż WIG20 będzie nadal przebywał w stabilizacji.
Na rynek oddziałują nadal dwa główne czynniki: sytuacja na zagranicznych giełdach oraz kwestia konstruowania nowego rządu i przyszłej polityki gospodarczej. Z reakcji amerykańskich giełd na wczorajszą decyzję FED o obcięciu stóp można być zadowolonym. Decyzja była oczekiwana i można było się spodziewać, że jest wliczona w ceny akcji, więc jej ogłoszenie powinno spowodować realizację zysków. I taka realizacja była tyle, że trwała niedługo. Na zakończenie sesji DJIA był 70 pkt. powyżej poziomu, na jakim znajdował się w momencie upublicznienia decyzji, a Nasdaq wrócił do tej samej wartości. Można więc założyć, że jeśli poprawa nastrojów utrzyma się zagranicą, to nasz rynek nie będzie przynajmniej tracił.
Jednak na naszym horyzoncie politycznym pojawia się coraz wyraźniej rząd koalicyjny z PSL. W tej kwestii bardzo ważny będzie dzień dzisiejszy. Z jednej strony spotkania liderów SLD i M. Belki z partiami, które weszły do Sejmu na temat konkretnych rozwiązań dotyczących przyszłorocznego budżetu, z drugiej spotkanie RPP, mające zaopiniować projekt budżetu odchodzącego rządu. Można się spodziewać, że opinia RPP zostanie potraktowana niejako drogowskaz przy konstrukcji budżetu prowadzący do dalszych obniżek stóp. Przynajmniej to zapowiada Belka. Pozytywna była też jego wypowiedź, że przyszłoroczne wydatki państwa nie mogą być tak duże, jak w dotychczasowym projekcie rządu Buzka. Na szczęście też nie ma na razie dyskusji, czy Belka zostanie Ministrem Finansów. Tylko, czy z Belką powstanie rząd z PSL-em?
Widać, że tych pytań jest nadal dużo i bez poznania odpowiedzi na nie trudno się spodziewać, by nasz rynek wyrwał się z tego marazmu, w jakim tkwimy od kilku dni.
Krzysztof Stępień