Jak widać rynek nie zostawia nam złudzeń i kontynuuje spadki i coraz częściej testuje poziom 1000 punktów na WIG20. Jest to na pewno bariera psychologiczna, ale należy wziąć pod uwagę fakt, że jeżeli indeks spadnie poniżej tego poziomu, to polskie spółki będą notowane poniżej swoich wycen uwzględniających najbardziej pesymistyczne scenariusze. A to mogłoby oznaczać utratę zaufania do polskiej gospodarki przez inwestorów. Jednak musimy wziąć pod uwagę, że nadal utrzymują się dość niskie obroty, co oznacza, że giełdowi gracze bardzo szybko tracą ochotę do sprzedaży gdy indeks przełamuje swoje wsparcia. W ten sposób rynek jest w stanie bardzo szybko odreagowywać spadki, a następnie kontynuować krótkoterminowe wzrosty. Niestety, wciąż cierpimy na brak zasobnych w sporą gotówkę kupujących. Na pewno nie możemy liczyć na fundusze emerytalne, które konsekwentnie zmniejszają udział akcji w swoich portfelach, a inwestorzy zagraniczni raczej pozbywają się spółek rynków emerging markets. Ponadto negatywnie na notowania na GPW wpływa także dość duża zmienność dziennych notowań na rynkach europejskich, co jeszcze kilka miesięcy temu było ewenementem. Podobnie wygląda ostatnio przebieg sesji na giełdzie w Nowym Jorku. W ten sposób Europa straciła pewny punkt odniesienia dla swojego postrzegania bieżącej sytuacji giełdowej, co praktycznie uniemożliwia racjonalne inwestowanie, a coraz bardziej przypomina grę hazardową.
Obecnie wydarzenia na naszej scenie polityczno-gospodarczej powinny mieć jedynie krótkoterminowy wpływ na notowania, należy natomiast uważnie śledzić kondycję gospodarki amerykańskiej, od której zależy jakakolwiek poprawa na rynkach akcji.
Mariusz Pawlak
SG Securities Polska SA