Po bardzo optymistycznym otwarciu środowej sesji, które wypadło przy 1217 pkt., byki przeważały jeszcze tylko przez niecałą godzinę. Tempo, które nadały rynkowi w ostatnich dniach, okazało się nie do utrzymania i tuż po godzinie 11.00 pojawiały się duże zlecenia sprzedaży, spychając z minuty na minutę kursy spółek na coraz niższe poziomy. W efekcie WIG20 zamknął się przy 1187 pkt., co w porównaniu z wtorkową sesją oznacza spadek o 0,46%. Kupno akcji w tej sytuacji może się okazać kosztowną pomyłką. Sam indeks bowiem wzrósł w trakcie zaledwie 6 sesji o ponad 20%, a niejedna spółka w tym samym czasie o 40?50%. Jeżeli obecne wzrosty są tylko korektą w bessie, a takie sygnały cały czas płyną z analizy technicznej, wyprzedaż może być tak samo gwałtowna, jak wcześniejszy atak popytu.
Po środowej sesji pogorszył się obraz rynku. Indeksowi największych spółek nie udało się bowiem pokonać bardzo ważnej średnioterminowej strefy oporu, umieszczonej w przedziale 1190?1200 pkt. Dopóki bariera ta nie zostanie pokona, a jak pokazuje środowa sesji nie będzie to łatwe, należy wstrzymać się z decyzjami o kupnie akcji. Oczywiście, jeżeli WIG20 przebije w cenach zamknięcia 1200 pkt., kupno będzie uzasadnione, ale niezwłocznie po tym fakcie należy ustalić poziomy zleceń obronnych. Te ze względu na dużą zmienność rynku powinny być oddalone od cen bardziej niż to było 2?3 tygodnie temu. Warto więc posłużyć się wskaźnikiem zmian (ATR), ten wygładzony 5-sesyjną średnią osiąga najwyższe wartości od około pół roku. Obecnie jest przy 45 pkt., więc co najmniej o tyle powinny być oddalone ?stopy? dla indeksu.
Grzegorz Uraziński
PARKIET