Wczorajsza sesja rozwiała złudzenia, jakie wytworzyły się w czasie ostatnich kilku sesji, że rynek może rosnąć w nieskończoność. Już po trzech kwadransach ujawniła się zdecydowana podaż, która z kolejnymi godzinami notowań była coraz agresywniejsza. W sumie na WIG20 utworzyła się bardzo nieprzyjemna świeca, zwiastująca nadejście głębszej korekty od tej, która zagościła na rynku w ubiegły piątek i poniedziałek. Jej zasięg można szacować na 1060-1080 pkt., ale w związku z siłą, jaką wykazał nasz parkiet podczas minionych kilku sesji warto być czujnym w wychwytywaniu elementów gaśnięcia siły podaży. Bo trzeba przy tym pesymizmie dotyczącym nadchodzących sesji podkreślić, iż nie ma powodów, by wątpić w całe spektrum pozytywnych sygnałów, które towarzyszyły zwyżkom. Chodzi tu głównie o wartość kapitału, który zaangażował się na rynku, ale też i wskazania ze strony rozmaitych oscylatorów technicznych, czy wymowę samej skali wzrostów, które po raz pierwszy w czasie tej bessy przekroczyły 38,2% zniesienie poprzedniej fali spadkowej. Te elementy dają nadzieję na kontynuację wzrostów w ramach, jak się wydaje, rozpoczętego impulsu korygującego całą bessę.
Motorem napędowym korekty mogą stać się informacje z rynków zagranicznych, które najwyraźniej wchodzą również w etap odreagowania serii wzrostów, jak również wiadomości z naszego podwórka dotyczące konkretnych rozwiązań, proponowanych w przyszłorocznym budżecie. Proponowana na ten rok powtórna nowela do obecnego budżetu nie jest też dobrą informacją dla rynku, jak także ta o pomyśle wyemitowania obligacji dla OFE. Możliwa spłata zobowiązań wobec OFE przez skarb państwa był jednym z katalizatorów tak gwałtownego ruchu w górę.
WIG20 otworzył się 3% poniżej środowego zamknięcia, ale po pół godzinie zaczął nieśmiało odrabiać straty, które wynoszą obecnie 2,2%. To oznacza wartość indeksu 1160 pkt. Pierwszą ważną próbą dla tego odbicia będzie wczorajsze minimum przy 1173 pkt.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu