Od 14.30 WIG20 zaczął tracić na wartości i ta tendencja jest nadal kontynuowana. W sumie WIG20 zyskuje już tylko nieznacznie, bo 0,3% wobec około 3%, kiedy ustanawiał dzisiejsze maksimum. Obroty są bliskie piątkowej wartości. Przez pierwsze cztery godziny inwestorzy byli nieczuli na sytuację na europejskich giełdach, które od początku sesji wyraźnie spadały. Jednak potem obawy wzięły górę i wobec braku dużych zleceń po stronie kupna indeks dość szybko tracił na wartości. W sumie sesja pokazała, że wraz ze zbliżaniem się WIG20 do oporu na poziomie 1317 pkt. o wzrosty będzie coraz trudniej. Niepokojącym sygnałem jest też znaczne zmniejszenie się szerokości rosnącego rynku. Dziś pociągnęły go w górę głównie cztery spółki, a znaczna część, szczególnie spółek z sektora TMT, pozostawała w okolicach piątkowego zamknięcia.

Jednak niepokojące elementy obserwujemy na naszym parkiecie od kilku dni, a wzrosty jak trwały, tak trwają. Dlatego w obecnej chwili zdecydowanie pierwszeństwo należy przypisać analizie samego wykresu, a tu nie widać póki co złych sygnałów. Zniżki z początku sesji zatrzymały się jeszcze przed wsparciem, wyznaczonym przez połowę piątkowej białej świecy. Oporuje w dalszym ciągu 61,8% zniesienie fali spadkowej, rozpoczętej z końcem maja.

Można się zastanawiać nad trafnością tezy, że w związku z tym, ze piątkowy wzrost był wyraźnie spowodowany zwyżkami w USA z czwartku to nasz rynek jest obecnie wystawiony na niebezpieczeństwo bezpośredniego przeniesienia się spadków na tamtejszych rynkach, jeśli tylko one wystąpią. Widać to na początku sesji, gdzie Nasdaq traci 0,9%, a DJIA 1,2%. Wydaje się, że w obecnej chwili dominującym czynnikiem dalszego rozwoju sytuacji na naszym rynku będzie zachowanie giełd amerykańskich.

Krzysztof Stępień

Analityk Parkietu