Zmęczone trwającymi kilkanaście ostatnich dni wzrostami byki z warszawskiego parkietu znalazły w końcu czas na odpoczynek. Podczas przedostatniej sesji w tym skróconym tygodniu WIG20 poddał się na pewien czas podszeptom niedźwiedzi i ?zanurkował? na krótko w kierunku wsparcia na poziomie 1200 punktów. Sesja zakończyła się kosmetycznym, ale jednak wzrostem o 0,4%. Obroty spadły przy tym do 253 mln złotych. Mimo że kilka popularnych wskaźników przebywa w strefach wykupienia lub nawet zaczyna spadać, dosyć silne wtorkowe zniżki nie wydają się po ostatniej sesji już tak poważne, by mogły na dłużej zagrozić tendencji wzrostowej na parkiecie. Zdumiewająca jest kondycja rynku, który mimo groźby kolejnych ataków terrorystycznych, bardzo pesymistycznych informacji o spadku nastroju konsumentów w USA oraz rozwianych nadziejach na pierwsze oznaki ożywienia naszej gospodarki w III kwartale, nie poddał się defetyzmowi. Zamiast tego z cierpliwością godną mnicha czekał na publikację danych o poziomie amerykańskiego PKB w III kwartale. Okazało się, że było na co czekać, ponieważ wyniki okazały się znacznie ?mniej złe? (bo trudno w tej sytuacji powiedzieć ?lepsze?) od oczekiwanych. PKB spadł o 0,4% wobec spodziewanego spadku około 1 procenta. Z jednej strony świadczy to o recesji za oceanem, ale z drugiej pozostawia pewną nadzieję, że nie będzie ona zbyt głęboka i seria kolejnych obniżek stóp procentowych zacznie wkrótce przekładać się na ożywienie gospodarki.
Poważnym zagrożeniem dla utrzymania wzrostów na naszym rynku jest obecnie podbramkowa sytuacja w Argentynie, której rząd po raz kolejny odłożył ogłoszenie planu naprawczego. Można mieć jednak nadzieję, że rząd tego kraju nie mając specjalnie innego wyjścia prędzej czy później zdecyduje się na plan, który zostanie zaakceptowany przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy.
Maciej Czajkowski
DM BOŚ SA