Z piątkowych notowań warto przypomnieć o dwóch niekorzystnych czynnikach. Jeden to trwający konsekwentnie przez całą sesję powolny spadek cen, z czym nie mieliśmy do czynienia już od dłuższego czasu. Drugi to brak reakcji na poprawiającą się miejscami koniunkturę na zagranicznych giełdach. W sumie powstała czarna świeca, której wymowę obniża nieco dość mała aktywność inwestorów. Ale nie zmienia ona faktu, że czarny korpus tworzy dwie zapory dla byków. W połowie świecy przy 1233 pkt i na poziomie górnego jej ograniczenia przy 1243 pkt. Taki przebieg sesji sugeruje coraz większą zgodę rynku na przedłużenie korekty, która ma szansę dotrzeć do 1193 pkt., gdzie zadecydowałby się kierunek koniunktury na dalsze sesje.

Żeby tak się stało potrzeba jest jakiegoś czynnika, który wyzwoliłby podaż na rynku. Po serii fatalnych danych z Ameryki można było się spodziewać, że będą to spadki na amerykańskich rynkach akcji. Jednak nic takiego nie nastąpiło. Wręcz przeciwnie słabe wyniki gospodarcze umocniły w inwestorach wiarę w kolejną obniżkę stóp procentowych. A skoro wcześniej inwestorzy uznali, że liberalizacja polityki pieniężnej i pakiet stymulacyjny przyniosą rezultaty, to nie ma powodów, by prawdopodobną jutrzejszą obniżkę stóp traktować inaczej, jak pozytywną wiadomość.

To wszystko jednak czyni sytuację naszego rynku bardzo niepewną. Z jednej strony widoczne jest zmniejszenie się aktywności kupujących, bo i ceny akcji w trzy tygodnie znacznie wzrosły, co czyni je mniej atrakcyjnymi, a z drugiej nie ma bezpośredniego impulsu, który wyzwoliłby bardziej zdecydowaną podaż na rynku. To może się zmienić po jutrzejszej decyzji FED i reakcji rynków na nią. Jeśli stanie się bezpośrednim sygnałem do realizacji zysków, to u nas będziemy testować wsparcie, jeśli da nowy impuls wzrostowy, to prawdopodobny będzie atak na ostatni szczyt przy 1266 pkt.

Krzysztof Stępień

Analityk Parkietu