Mniej więcej od południa indeks znowu spada i jest na minimalnym minusie względem ostatniego zamknięcia. Obroty przy tym wynoszą ponad 200 mln zł.
Przyglądając się dziennemu wykresowi DAX-a i naszemu WIG-owi widać uderzające podobieństwo przebiegu sesji. Różnice są tylko w skali zwyżki. To potwierdza spostrzeżenie, że sytuacja na naszym parkiecie jest w tym momencie w największym stopniu determinowana wydarzeniami na zagranicznych giełdach. Przebiegowi zdarzeń na nich trzeba teraz przypisywać największe znaczenie. I z tego powodu z zadowoleniem byki powinny przyjąć fakt przełamania przez DJIA w czasie środowych notowań linii trendu malejącego, obejmującej prawie pół roku. Zatem ten wskaźnik dołączył do pozostałych, które z podobnymi oporami poradziły sobie już wcześniej.
Pomimo tego, że indeks WIG20 utrzymuje się na poziomie ostatniego zamknięcia to jednak widać, że nie do końca oddaje to sytuację na rynku. Pobieżny rzut oka liczbę spółek rosnących i malejących wskazuje na to, że w większości przypadków mamy do czynienia z realizacją zysków.
Wśród walorów, które tracą najwięcej jest Mieszko, gdzie kolejny dzień inwestorzy dyskontują rozczarowującą informację o kolejnym fiasku w pozyskaniu inwestora strategicznego. Od strony technicznej doprowadziło to do silnego pogorszenia atrakcyjności tej spółki, co można wiązać z powrotem poniżej 9 zł jako górnego ograniczenia wielomiesięcznej konsolidacji. Ostatniemu maksimum towarzyszyły liczne dywergencje na wskaźnikach, co może sugerować trwalsze pogorszenie koniunktury na rynku tych akcji.
Krzysztof Stępień