Indeks od kilku dni broni się na tym poziomie, pomimo że jeszcze dwa tygodnie temu wydawało się, że większa korekta październikowo-listopadowych wzrostów jest nieunikniona. Rynek w dalszym ciągu jednak nie chce spadać, co może sugerować, że docelowym miejscem, gdzie dotrze, jest 1500 punktów, a nie 1300. W takich okolicznościach na pozbywanie się akcji, moim zdaniem, jest obecnie za wcześnie, tym bardziej że zbliża się koniec roku i wzrastają nadzieje i oczekiwania na "efekty" grudnia czy też stycznia. Można zastanawiać się, jakie racjonalne przesłanki towarzyszą budowaniu się obecnego trendu wzrostowego i czy w ogóle jakiekolwiek są, ale najważniejsze przecież jest inwestowanie zgodnie z trendem, dlatego też posiadanie akcji wydaje się rozsądne.
Dla zwolenników analizy technicznej nie bez znaczenia jest naruszenie i niewielkie przebicie opadającej linii długoterminowego trendu spadkowego na wykresie indeksu WIG20 (szczyty z 10 i 27 marca, 19 i 27 grudnia 2000 r., oraz 4 stycznia i 2 lutego br.; skala logarytmiczna, wykres słupkowy). To przebicie, wyraźniejsze na wykresie obejmującym ceny zamknięcia, stanowi potwierdzenie siły obecnego trendu i rodzi nadzieje na dalszy umiarkowany wzrost. Jeżeli scenariusz optymistyczny zrealizuje się, myślę, że w okolicach 1500 punktów należałoby zacząć pozbywać się akcji, opróżniając portfel głównie z blue chipów.
Marcin Piskała
Bank Przemysłowy SA