Nadal podtrzymuję opinię, że z punktu widzenia fundamentalnego inwestowanie jest obarczone ogromnym ryzykiem. Wzrosty mają charakter technicznej korekty, która budowana jest na bazie dyskontowania oczekiwanego przyszłego ożywienia gospodarczego, które zgodnie z wiosennymi prognozami miało nadejść w III lub IV kwartale bieżącego roku. Rzeczywistość jest taka, iż kolejny raz przesunięto ten termin, tym razem na drugą połowę przyszłego roku. Moim zdaniem, również ten termin jeszcze nie raz zostanie przesunięty i nie należy oczekiwać poprawy sytuacji ekonomicznej wcześniej niż pod koniec 2002 roku. Jednak to, o czym napisałem powyżej, nie powinno przeszkodzić, by w okresie 1-2 miesięcy nasz indeks wzrósł w okolice np. 1500 punktów. Wynika to wyłącznie z przesłanek technicznych i należy to traktować jako odreagowanie kilkumiesięcznego spadku. Dodatkowo, analizując znaczne dysproporcje w poziomie zaangażowania funduszy emerytalnych w akcje, można powiedzieć, iż jeśli będziemy mieć do czynienia z jakimkolwiek znacznym ruchem indeksów, to będzie on jeszcze bardziej zintensyfikowany przez "goniące za rynkiem" instytucje finansowe. Sumując, uważam, iż nie należy nadmiernie przyzwyczajać się do wzrostów i raczej zastanowić się nad ochroną dorobku z ostatnich tygodni.
Adam Ruciński
zarządzający funduszami w TFI PZU SA