To właśnie obroty potwierdzają, że rynek przywiązywał do tej linii trendu duże znaczenie. Otwarcie nastąpiło poniżej niej, potem mieliśmy ruch powrotny i próbę ponownego jej przełamania. Kiedy okazało się, że brak na to sił, spadki przyspieszyły, wyprzedzając informację o tym, że spłata nawet części zadłużenia Skarbu Państwa wobec OFE nie będzie w tym roku możliwa. Warto skojarzyć te dwa fakty, bo oba tworzą fałszywe sygnały. Trzeba być świadomym, że zazwyczaj w takich sytuacjach dynamika ruchu w przeciwnym kierunku jest duża. Wszyscy ci, którzy kupowali akcje w oparciu o takie, jak się okazało, fałszywe przesłanki, mogą przynajmniej w części tworzyć nawis podażowy.
Obecna sytuacja naszego parkietu wydaje się tym trudniejsza, że prawdopodobne jest pogorszenie się klimatu inwestycyjnego na zagranicznych giełdach. Tłumaczenie, nawet przez znane amerykańskie gazety, zwyżek z kilku minionych sesji oczekiwaniem na schwytanie bin Ladena najlepiej pokazuje, jak trudno znaleźć racjonalne wytłumaczenie dla tak dobrych nastrojów, jakie od kilku tygodni panują na rynkach akcji. Można jedynie mówić, że rzeczywistość gospodarcza nie jest tak zła, jak w najczarniejszych scenariuszach. Pozytywnie trzeba odebrać poprawę wskaźnika nastrojów w USA, co w pewnym stopniu można wiązać z dwumiesięcznym okresem wzrostu cen akcji. To przypomina o sprzężeniu zwrotnym, istniejącym w Ameryce, między cenami akcji, wielkością wydatków osobistych i poziomem PKB.
Krzysztof Stępień
Parkiet