Ogólnie atmosfera jest dość senna, zmiany cen największych spółek nieznaczne, a obroty minimalne. Sesja podtrzymuje hipotezę o ruchu powrotnym do głównej linii bessy, która aktualnie przebiega na wysokości 1302 pkt. i zbiega się z górnym ograniczeniem czarnego korpusu z ubiegłej środy. W piątek taki ruch został wykonany, więc dziś już raczej nie spodziewałbym się ponownego testowania tej wartości. Dużo bardziej prawdopodobne jest to, że WIG20 będzie testował wsparcie wyznaczone przez październikowe maksimum, ale ze względu na niskie obroty raczej nie dojdzie do zamknięcia sesji poniżej niego. Chyba, że druga połowa sesji przyniesie ożywienie inwestorów i wtedy można liczyć na wygenerowanie bardziej zdecydowanego sygnału z sesji. Trzeba pamiętać, iż w piątek obroty były także nieduże, a większa część z nich została zrealizowana w pierwszej części notowań.
Dziś WIG20 otworzył się nieznacznie na minusie, potem próbował przebić się powyżej połowy piątkowego korpusu, ale gdy się to nie udało, zawrócił na południe. To dobrze pokazuje, że rynek jest w obecnej chwili słaby, bo przecież piątkowy czarny korpus nie był duży i nie powinien stanowić silnej bariery.
Z 60 mln zł obrotu jedna czwarta przypada na akcje TP.S.A., która jest dziś wyceniana na 16,40 zł. Po środowym przełamaniu linii sześciotygodniowych zwyżek, kolejne sesje można zakwalifikować jako powrót do tej prostej. Świadczą o tym niskie obroty tak w piątek, jak i dzisiaj.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu