Sytuacja poprawiła się dopiero po 14.00, co pozwoliło na odrobienie strat i nawet niewielki wzrost. Pozostawiło jednocześnie niejasny obraz rynku, gdzie obie jego strony mają w tej chwili równe szanse.
Dwie spółki przykuwały uwagę inwestorów. Pekao, którego spadek na początku sesji dał impuls całemu rynkowi oraz Elektrim, gdzie w środę mijał termin zgłoszenia wniosku z żądaniem wykupu obligacji zamiennych. Oba walory zakończyły dzień na minusie, co nie jest dobrym znakiem na przyszłość. Co jednak może być przyczyną wyprzedaży naszych akcji, kiedy na światowych parkietach dominują kupujący. Na pewno źle jest postrzegany narastający konflikt rządu z RPP, co szkodzi międzynarodowemu wizerunkowi Polski. Zmiany wcześniejszych decyzji przez rząd nie przyczyniają się do budowy zaufania wokół naszego kraju. Ale chyba najbardziej niebezpiecznym zjawiskiem jest bardzo silna pozycja naszej waluty, co ponownie może wywołać obawy o spadek jej wartości. To może odstraszać zagranicznych inwestorów, albo wręcz zachęcać do zredukowania pozycji.
Czy jednak te obawy zwyciężą w walce z nastrojami na światowych giełdach trudno powiedzieć. Z wypowiedzi członków FED wynika, że spodziewają się oni stopniowej poprawy koniunktury i raczej nie wcześniej, niż w połowie przyszłego roku. Dlatego obserwowane w Ameryce wzrosty na rynkach akcji wydają się przesadzone i stwarzają w dłuższej perspektywie zagrożenie, że sytuacja gospodarcza zacznie się poprawiać, ale nie w takim tempie, jak oczekują inwestorzy. A trzeba przypomnieć, iż ożywienie gospodarcze nie od razu przekłada się na wzrost zysków spółek.
Krzysztof Stępień
PARKIET