A nie da się ukryć, że taki wzrost, ponad poziom 14 000 pkt., byłby pożądany z punktu widzenia kontynuacji wzrostów zapoczątkowanych w październiku oraz do zanegowania niekorzystnych sygnałów, jakie zaczynają się pojawiać na wskaźnikach - MACD znajduje się już poniżej poziomu równowagi, a ADX nie potwierdza wzrostów z tego tygodnia. Tymczasem otuchy niedźwiedziom dodaje także pogarszający się układ średnich kroczących, gdzie SK-15 dzieli zaledwie 56 pkt. (tj. 0,5%) od przecięcia od góry SK-45. Ponadto, ostatnie wzrostowe sesje doprowadziły jedynie do podejścia do ważnej bariery podażowej i jak pokazała czwartkowa sesja byki mogą nie mieć wystarczającej siły, by ją pokonać. Dlatego też, sama obrona wsparcia z wtorkowej świecy jest niewystarczająca i jeżeli byki chcą przywitać Nowy Rok na parkiecie, to muszą, niestety, pomyśleć o tym już teraz. Oczywiście należy uważać, by nie wpaść w pułapkę hossy, wywołaną właśnie przez window dressing, czyli przez popyt, który nie koniecznie musi się pojawić z 2 stycznia. W tej perspektywie, z kupnem należy poczekać do pokonania przez WIG poziomu 14 300 pkt.
Katarzyna Płaczek
BDM