Nie ma co jednak ukrywać, że wrażenie, jakie ostatnio rynek sprawia nie jest najlepsze, więc trudno w czasie ostatnich trzech tegorocznych sesji spodziewać się jakiegoś nadzwyczaj miłego zaskoczenia. Od półtora miesiąca przeważają spadki i nie ma póki co powodów, by uznać tą tendencję za zakończoną.

Zazwyczaj w okresie międzyświątecznym aktywność inwestorów spada i możliwie są wtedy niespodziewane rozwiązania. Biorąc pod uwagę, że mamy koniec roku, a na zagranicznych rynkach nie było na poprzednich sesjach spadków jest możliwe, że i u nas sytuacja przynajmniej nie będzie ulegać pogorszeniu. Od strony technicznej zakres ruchu indeksu WIG20, który jest neutralny z punktu widzenia układu sił na parkiecie, wyznaczają wartości 1137 pkt. od góry, a od dołu 1195 i 1173 pkt. Widoczne od połowy grudnia odreagowanie spadków ma szansę dotrzeć do górnego ograniczenia luki bessy z 11 grudnia. Na tym poziomie znajduje się też linia prowadzona po dwóch ostatnich górkach i 38,2% zniesienie półtoramiesięcznych spadków. Wybicie powyżej będzie sygnałem, iż mamy do czynienia z czymś więcej, niż tylko odreagowaniem. Zamknięcie poniżej 1195 pkt., a potem przełamanie minimum z bieżącego miesiąca, znajdującego się przy 1173 pkt. przesądzi o kontynuacji spadków.

Początek notowań nie wypada okazale. WIG20 znajduje się na wysokości ostatniego zamknięcia, a obroty są mizerne. Na tle europejskich giełd wypadamy bladziutko.