Po prawdzie, było to efektem wyciągania wartości indeksu na końcowym fixingu we czwartek i piątek, jednak techniczny sygnał sprzedaży stał się faktem (choć poniedziałek indeks powinien być jeszcze w miarę "płaski").
Tak czy inaczej za nami rok 2001, który nie zapisze się dobrze w pamięci inwestorów, analityków i zarządzających portfelami. Główne indeksy straciły po kilkadziesiąt procent, a należy pamiętać, że tylko dzięki październikowej minihossie ogólna statystyka jest nieco lepsza. Oczywiście, na rynku znalazły się rodzynki, czyli takie spółki które dały inwestorom zysk, rosnąc wbrew ogólnej tendencji. W tym roku były to głównie spółki związane z farmaceutykami - ich produkcją i dystrybucją; by wymienić tu Jelfę (wykres1) czy Farmacol (wykres2). Uważam, że w 2002 roku dalej warto szukać/trzymać się takich walorów. Oczywiście należy mieć na uwadze ewentualne wejścia inwestorów branżowych do tych firm, gdyż na naszym rynku najczęściej kończy to okres wzrostu wartości akcji danego przedsiębiorstwa, które potem skazane jest przeważnie na marginalizację/wegetację (niepotrzebne można skreślić).
Na drugim biegunie pozostają spółki które spadały najsilniej (nie wspominając o STGroup czy Beton Stalu, które zwyczajnie upadły). W tym gronie największe znaczenie miały zniżki takich blue chipów jak Elektrim (który rok zaczął na poziomie 49 zł a kończy poniżej 9 zł) (wykres3), Netii (odpowiednio 72 - 5 zł) (wykres4), TP S.A. (26 - 14 zł) (wykres5) czy KGHM - u (25 - 13 zł) (wykres6). W gronie spółek z WIG - u 20 (wykres7) dobrze zaprezentował się w 2001 roku Bank Pekao (wykres8), w miarę między innymi BRE Bank (wykres9) i CompLand, ale prawdziwym ewenementem są walory Świecia (i takich właśnie zysków i spółek życzę wszystkim inwestorom w nadchodzącym 2002 roku). To co przez długi czas wydawało się nie do pomyślenia stało się dziś faktem - takie spółki jak Netia czy Elektrim mają obecnie znikomy wpływ na indeks WIG 20, ich kondycja finansowa jest bardzo słaba (by nie powiedzieć dosadniej - zagrożona), a ich reputacja wśród inwestorów została chyba nieodwracalnie nadszarpnięta.
Rok 2001 zapisze się również jako rok kontraktów terminowych. Rozwój i upowszechnienie tego instrumentu jest nie lada sukcesem samej Giełdy jak i inwestorów nim obracających. Na razie większość transakcji ma charakter czysto spekulacyjny, ale już taka nasza specyfika tego rynku. Sukcesem zakończył się również debiut jednostek indeksowych, znacznie ułatwiający dywersyfikację portfeli i budowę strategii inwestycyjnych.
Również indeksy parkietów zachodnich (w tym i giełdy w Nowym Jorku) rok kończą na minusie. Jest on dość wyraźny jeśli chodzi o niemieckiego Daxa i londyńskiego FTSE i znacznie mniejszy w przypadku Dowa Jonesa. Jednak pod koniec tego roku indeksy te niemal zawisły w powietrzu, mając kłopot z przełamaniem właściwych dla siebie oporów. Rozstrzygnięcie musi przyjść lada chwila i jak to bywało wielokrotnie w przeszłości sygnał powinien przyjść z USA, gdzie DJ albo pokona opór na poziomie 10200 pkt., albo spadnie poniżej wsparcia ulokowanego na wysokości 9600 pkt. Z kolei coraz mniejszą wagę inwestorzy przywiązują do japońskiego Nikkei, który rok, jak na tak ważną gospodarkę w świecie, kończy z bardzo marnym wynikiem i co gorsza, bez perspektywy rychłej poprawy.