Nie dostarczyła ona większych emocji, ani nowych sygnałów, dotyczących perspektyw naszego parkietu na najbliższy czas. Wciąż brakuje zachęt do kupna walorów po obecnych cenach, a z drugiej strony nie ma silnych argumentów przemawiających za ich pozbywaniem się. Propozycja rządu spotkania z członkami RPP w celu omówienia aktualnej sytuacji gospodarczej kraju wskazuje na to, że na razie zwycięża umiarkowanie w relacjach organów kształtujących politykę fiskalną i pieniężną. Ale jest to słaba pociecha w chwili, gdy potrzeba ścisłej współpracy tych ośrodków w celu zmiany niekorzystnej, dla możliwości szybkiej poprawy koniunktury, policy mix. Oczekiwania co do przebiegu procesów gospodarczych w I kwartale nie są wygórowane i coraz częściej słychać, że sukcesem będzie, jeśli sytuacja ustabilizuje się na obecnym poziomie. Wydaje się, że na wiele więcej liczyć nie można.

Dlatego głównym czynnikiem rozwoju wypadków będą informacje z zagranicznych giełd, głównie z USA. W tym kontekście warto zastanowić się nad zasadnością tezy o tym, iż znaczna część ewentualnych dobrych informacji z amerykańskiej gospodarki jest już wliczona w ceny akcji, więc nie będzie dawać wzrostowego impulsu (patrz: reakcja inwestorów w ostatni piątek i na wzrost indeksu ISM). Gorsze wiadomości powinny przyczyniać się do zniżek. Stąd też będziemy świadkami dopasowywania skali wzrostów z IV kwartału ub.r. do rzeczywistego poziomu ożywienia gospodarki. Musiałyby nadejść naprawdę rewelacyjne dane, by pociągnąć indeksy powyżej ostatnich szczytów. Jeśli tą tezę potwierdzą kolejne informacje to najbliższe tygodnie nie będą dobre dla posiadaczy akcji.

Krzysztof Stępień

PARKIET