Po drugie, że nie można wykluczyć dalszych, równie spektakularnych, zmian indeksów jak te z ostatnich dni. Sumując, stan rynku jest taki, iż przynajmniej większość inwestorów uważa, że raczej brak jest fundamentalnych przesłanek do wzrostów, co nie oznacza, że do tych wzrostów się nie dołączy, powodując dalsze zwyżki. Sytuacja z pozoru wydaje się śmieszna, zwłaszcza że mówimy o poważnych inwestorach, ale wzrosty są faktem, z którym się nie dyskutuje. Natomiast niski poziom zaangażowania może oznaczać poważne problemy ze zwierzchnikami albo pojawi równie groźne ostatnio widmo dopłat. Wprawdzie w dłuższym terminie giełda zawsze podąża za fundamentami gospodarczymi (polska giełda jest tego bardzo dobrym przykładem), ale w krótkim okresie zarządzający oraz posiadacze "krótkich pozycji" mogą nie zdążyć udowodnić swoich racji. Strategia na najbliższy czas jest bardzo trudna do określenia. Należy chyba założyć, iż skoro największe OFE mają stosunkowo wysoki poziom zaangażowania w akcje, to zrobią dużo, by pokazać, iż ich strategia jest słuszna, co przemawia za dalszymi wzrostami. Z drugiej jednak strony, należy pamiętać, że jest to tylko spekulacja w każdym tego słowa znaczeniu.

Adam Ruciński

TFI PZU SA