Może z punktu widzenia samych zmian wartości indeksów niewiele się stało, ale tak poniedziałkowe, jak i wtorkowe notowania przekonują, że światowe rynki znalazły się na etapie odwracania trendów wzrostowych. Specjalnie używam tu słowa odwracania, bo ten proces jeszcze się nie zakończył. Wydaje się jednak, że jesteśmy już blisko tego momentu. Wtorkowy wzrost Nasdaq pokazał, że kłopoty z przebiciem grudniowego szczytu nie były tylko jednodniowym przesileniem. Jeszcze dalej posunął się DAX, który na początku dzisiejszej sesji spadł w pobliże trzeciej linii wachlarza, którym można opisać notowania od połowy września. Jej przełamanie będzie kolejnym argumentem za zmianą trendu na tym rynku.

Oczywiście póki trwa proces odwracania trendów na zagranicznych parkietach nie musi to przekładać się na stan koniunktury u nas. Siłą rozpędu rynek może być w stanie utrzymać się na obecnym poziomie, ale przedostanie się na zamknięciu powyżej 1363 pkt. będzie chyba zbyt trudnym zadaniem, choć z początkowej części notowań wynika, ze powtórny test tej wysokości jest dziś możliwy.

Nadzieja na pozytywne efekty spotkania rządu z RPP będzie podtrzymywać dobre nastroje na rynku, ale raczej nie usłyszymy o przełomie w stosunkach między tymi organami.